Zza kozetki

Zza kozetki Wrocławska Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego, Gabinet Psychoterapii Najważniejsze, by być z sobą szczęśliwym i by czuć, że te wartości są Twoje.

Zaczyna się od chęci "zrobienia porządku w głowie i w sercu" lub po prostu w życiu. Ponieważ kwestia priorytetów życiowych i ich wartościowania to każdego indywidualna sprawa, nikomu to oceniać, mnie również. Rozumiem, że podczas, gdy dla jednych ważniejsza jest rodzina, dla innych jest to kariera, sława, pieniądze, czy realizacja marzeń. Jeżeli jednak czujesz, że Twój świat jest w chaosie i jest

Ci z tym niewygodnie, chciałbyś wprowadzić wygodny dla siebie porządek, brak Ci pewności siebie, poczucia sensu w życiu, motywacji, radości, masz problemy natury relacyjnej, seksualnej lub somatycznej o podłożu emocjonalnym. Jeśli potrzebujesz wskazania właściwej drogi do rozwiązania tych lub innych, dręczących Cię trudności emocjonalnych, skorzystanie z pomocy psychoterapeuty będzie właściwym krokiem. Nie musi to oczywiście wcale oznaczać, że jesteś chory, bo psychoterapia to nie tylko leczenie zaburzeń. To przede wszystkim proces pozwalający na osiągnięcie większej samoświadomości i autonomiczności, na ogólny rozwój osobisty. O MNIE
Jestem psychologiem i psychoterapeutą z ponad 10-letnim doświadczeniem zawodowym, pracującym w nurcie psychodynamicznym. W swojej pracy kieruję się przede wszystkim indywidualnym rozumieniem każdego człowieka, dopasowaniem doświadczenia do jego potrzeb, bo skoro każdy człowiek jest inny, to każda psychoterapia jest niepowtarzalnym doświadczeniem. Prowadzę:
- konsultacje psychoterapeutyczne (dostępne również online),
- konsultacje pary,
- wsparcie psychologiczne w kryzysie (dostępne również online),
- psychoterapię indywidualną dorosłych i młodzieży
- psychoterapię pary
- psychoterapeutyczną opiekę okołoporodową
- psychoterapię seniorów
- diagnozę psychologiczną
- warsztaty rozwoju osobistego dla dorosłych
i młodzieży

Świadczę pomoc w zakresie:
- zaburzeń nastroju
- stanów depresyjnych i dystymicznych
- myśli samobójczych
- zaburzeń osobowości
- borderline
- zaburzeń lękowych
- zaburzeń relacji partnerskich i społecznych
- kryzysów emocjonalnych
- niskiego poczucia własnej wartości
- zaburzeń tożsamości
- zaburzeń okresu dojrzewania
- zaburzeń zachowania
- zaburzeń odżywiania
- molestowania seksualnego
- PTSD (zespołu stresu pourazowego)
- przemocy fizycznej i psychicznej
- zaburzeń psychosomatycznych
- zaburzeń seksualnych
- depresji okołoporodowej i poporodowej
- DDA
- DDD

Ukończyłam Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej we Wrocławiu na kierunku psychologia kliniczna, podyplomowy kurs Socjoterapii i Treningu Interpersonalnego oraz Szkołę Psychoterapii Psychodynamicznej Krakowskiego Centrum Psychodynamicznego rekomendowanego oraz akredytowanego przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i Psychiatryczne. Aktualnie podejmuję starania o uzyskanie certyfikatu psychoterapeuty. Wiedzę i umiejętności doskonaliłam uczestnicząc w wielu szkoleniach, m.in. z zakresu: przemocy w rodzinie, pracy terapeutycznej z dzieckiem po traumie, treningu zastępowania agresji, przemocy seksualnej, seksualności człowieka, pracy ze sprawcami przemocy domowej, pomocy psychologicznej osobom LGBTQ+. Doświadczenie zawodowe zdobyłam m.in. we współpracy z:
- Dziennym Ośrodkiem Psychiatrii i Zaburzeń Mowy dla Dzieci i Młodzieży,
- Ośrodkiem Terapii Uzależnień,
- Niepubliczną Poradnią Psychologiczno - Pedagogiczną,
- Oddziałem Dziennym Leczenia Nerwic,
- Fundacją Pomocy Ofiarom Przemocy w Rodzinie,
- Ośrodkami Interwencji Kryzysowej we Wrocławiu,
gdzie pozostawałam w kontakcie indywidualnym i grupowym z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi zgłaszającymi mniejsze i większe problemy natury emocjonalnej. Ponieważ uważam, że specyfika zawodu psychoterapeuty wymaga nieustannej pracy nad sobą i swoim wnętrzem ukończyłam indywidualną psychoterapię własną w nurcie psychodynamicznym oraz uczestniczyłam w kilku grupowych treningach interpersonalnych. Doświadczenia te znacząco wpłynęły na moją samoświadomość, osobiste nastawienie do skuteczności psychoterapii i pozwalają mi lepiej rozumieć "perspektywę pacjenta". Ale na tym nie koniec, ponieważ stale i niezmiennie troszczę się o podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych i osobistych, a ze względu na bezpieczeństwo pacjentów i komfort pracy, swoją praktykę psychoterapeutyczną poddaję regularnej superwizji. W swojej pracy kieruję się przekonaniem, że każdy ma w sobie potencjał do zmiany, kwestią jest znalezienie odpowiedniej drogi do jego wykorzystania. Ponieważ to nie ja będę żyła Twoim życiem, nie mogę oczywiście wiedzieć co jest dla Ciebie najlepsze. Mogę natomiast pomóc w poszukiwaniu własnych odpowiedzi. Zapraszam na spotkanie konsultacyjne, które do niczego jeszcze nie zobowiązuje, daje natomiast szansę, by spróbować i zdecydować, czy odpowiada Ci przestrzeń, kontakt i czy to „właściwy” dla Ciebie czas na zmiany. Zuzanna Ząbczyk-Straszko - psycholog, psychoterapeuta
Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego "Zza kozetki"
Kontakt:
608319667
[email protected]
zzakozetki-terapia.pl

„To jak mówimy i w jakim kontekście relacyjnym, często ma większe znaczenie, niż same słowa. Treść komunikatu może więc ...
12/08/2026

„To jak mówimy i w jakim kontekście relacyjnym, często ma większe znaczenie, niż same słowa. Treść komunikatu może więc zejść na dalszy plan, jeśli relacja między rozmówcami jest napięta, niejasna lub pełna niewypowiedzianych oczekiwań. (…) Takie rozmowy szybko zamieniają się w spiralę oskarżeń, obronnych reakcji i nieporozumień. Zamiast opierać relację na rzeczywistym rozumieniu intencji, rozmówcy zaczynają przewidywać zagrożenie i odpierać domniemane ataki. W efekcie nawet najprostsze komunikaty mogą prowadzić do eskalacji konfliktu, a relacja staje się polem minowym, gdzie każde słowo może wywołać eksplozję emocji. (…) Każda rozmowa to pole bitwy, każde słowo może być orężem. Spotykam ludzi, którzy nie pamiętają już, jak to jest po prostu być razem, bo od dawna są zajęci udowadnianiem, kto ma rację, kto rządzi, kto powinien ustąpić. W takich związkach nie ma płynności - jest tylko brutalna symetria, w której nikt nie chce się poddać, bo każda oznaka uległości wydaje się zagrożeniem dla własnej pozycji. Napięcie rośnie, spór eskaluje, aż w końcu jedyną formą komunikacji staje się rywalizacja.”
- Joanna Flis

"Miłość wszystkiego nie rozwiąże. Mnie jest bliższa koncepcja małżeństwa jako wspólnego twórczego zadania. Nieustającego...
22/07/2026

"Miłość wszystkiego nie rozwiąże. Mnie jest bliższa koncepcja małżeństwa jako wspólnego twórczego zadania. Nieustającego zadania. Trzeba mu się przyglądać, eksperymentować, uważać, żeby nie zepsuć. Nie przyjmować za pewnik, że skoro jest nam dobrze, to raz na zawsze, a jak coś zaczyna zgrzytać, to znaczy, że musimy się rozstać, bośmy się nie dobrali…
Miłość nie wystarczy, bo może być obciążona nieumiejętnością komunikacji, naszą niedojrzałością, egocentryzmem, zależnością od rodziców. Mogłaby wystarczyć, gdyby była w pełni i absolutnie dojrzała, ale takie miłości są głównie w podręcznikach, a czasem w poezji. Dlatego przy miłości trzeba się trochę natrudzić."
= prof. Bogdan de Barbaro

„Stajemy się rezylientni [odporni psychicznie] w kontakcie ze stresorami. I im częściej ćwiczymy ten „mięsień” rezylienc...
15/07/2026

„Stajemy się rezylientni [odporni psychicznie] w kontakcie ze stresorami. I im częściej ćwiczymy ten „mięsień” rezyliencji, tym częściej w momencie, kiedy przydarza nam się coś trudnego, nie pozwalamy temu wydarzeniu nas zaanektować, zdefiniować. Nie mówimy, że to jest nasza porażka, że nam nie wyszło, znowu coś poszło źle, tylko że przydarzyła nam się trudna sytuacja i tyle.
I jeśli rzeczywiście potrafimy oddzielić to, co się nie udało, to, co trudne, od nas samych, to w pewnym momencie ta umiejętność odróżniania stanie się naszym stanem bazowym. Wtedy mówimy o rezyliencji. A osoby, które potrafią ćwiczyć się w odporności psychicznej, budują pewien jej zapas na przyszłość.”
- Sabina Sadecka

"Zaobserwowałem, że nieznajomość samego siebie wiąże się często z niezdolnością do mówienia "nie". (...) Aby móc skutecz...
08/07/2026

"Zaobserwowałem, że nieznajomość samego siebie wiąże się często z niezdolnością do mówienia "nie". (...) Aby móc skutecznie powiedzieć "nie", człowiek musi wiedzieć kim jest i czego pragnie. (...) Asertywność implikuje prawo i zdolność do zmiany postawy. Człowiek, który wyraża otwarcie swoje stanowisko i broni swojej indywidualności, chętniej zapoznaje się z cudzym punktem widzenia. Przejście od "nie" do "tak" jest względnie łatwe. Dużo trudniejsza jest droga w przeciwnym kierunku. "Nie" daje nam czas na zebranie myśli i podjęcie decyzji, więc ewentualna późniejsza zgoda jest owocem dojrzałych przemyśleń. Aby znać własny umysł, trzeba pamiętać o swoim "nie".
- Alexander Lowen

"Bliskość się pogłębia, gdy dwoje ludzi potrafi rozmawiać o wszystkich aspektach swoich doświadczeń. Jest to szczególnie...
02/07/2026

"Bliskość się pogłębia, gdy dwoje ludzi potrafi rozmawiać o wszystkich aspektach swoich doświadczeń. Jest to szczególnie widoczne, kiedy przełamują tabu pełnej komunikacji emocjonalnej. Uczucia miłości, uznania i wdzięczności naturalnie przybierają na sile, kiedy pokazujemy sobie nawzajem całych siebie – ufnych lub zalęknionych, kochających lub wyobcowanych, dumnych lub zawstydzonych".
- Pete Walker

"(...) Relacja ojca z córką wydaje się trudna z samej istoty. Ale też bardzo ważna.(...) przede wszystkim dlatego, że oj...
23/06/2026

"(...) Relacja ojca z córką wydaje się trudna z samej istoty. Ale też bardzo ważna.(...) przede wszystkim dlatego, że ojciec jest pierwszym mężczyzną w życiu córki: – Można powiedzieć, że od tego, jak układa się ta relacja, zależy to, jak córka widzi mężczyzn i siebie w stosunku do nich. Bo dziewczynka obserwuje dwa procesy: po pierwsze to, jak rozwija się jej relacja z ojcem, ale też obserwuje, jak rozwija się relacja matki z mężem, czyli ojcem dziewczynki. Te obserwacje idą równolegle. I dopiero na ich podstawie buduje sobie prototyp wyobrażeń na temat funkcjonowania mężczyzn i kobiet w związkach, na co można liczyć, czego się spodziewać, a czego nie. Oczywiście w ciągu życia ten prototyp podlega modyfikacjom, bo spotyka innych mężczyzn, w grę wchodzą czynniki społeczne, wrodzone. Ale doświadczenia z ojcem są pierwsze i przez to najważniejsze.(...)
Współpraca ojca z matką w wychowaniu córki jest kluczowa.(...) Córka widzi bowiem wtedy, że da się ułożyć dobre relacje między kobietą i mężczyzną.(...) To złożone doświadczenie, bo matka jawi się córce jako rywalka, ale też jako strategicznie ważna postać.(...) jest w niej pragnienie, żeby niejako zdetronizować matkę, zająć jej miejsce. I jeżeli ojciec pójdzie za tym, czyli zacznie rozgrywać matkę i córkę, nawet nieświadomie, to może to przynieść dziewczynce dużo szkody. Może na przykład generować w dorosłości poważne problemy z mężczyznami. Córka może mieć przekonanie, że jedyna jej mocna strona to seksualność. I zacznie bardzo eksploatować ten wątek, co może okazać się dla niej destrukcyjne.(...)
(...) zadaniem ojca jest zbalansowanie zachwytu i wymagań. To znaczy – docenianie kobiecości córki, ale w taki sposób, żeby nie było w tym elementów uwodzenia ani budowania w niej przekonania, że byłaby dla niego lepszą żoną niż matka. Bo to destrukcyjne.– Nieakceptacja cielesności córki albo nadmierne zainteresowanie tym aspektem, paradoksalnie, prowadzą czasem do bardzo podobnych skutków (...) do braku akceptacji przez dziewczynę swojego ciała, swojej roli płciowej. Stabilność więzi z ojcem ma więc na nią ogromny wpływ.(...)
Pewnym problemem dla ojców jest to, że pojawia się u nich rodzaj delikatności, związanej z tym, że dosyć ciężko jest im zorientować się, w jaki sposób mogą wspierać rozwój kobiecości (...) Wzorcem kobiecości jest bowiem matka. Natomiast zachowania ojca mogą bardzo wpłynąć na to, jaki będzie stosunek córki do jej seksualności. Pozytywny czy nie. I tutaj bardzo ważna jest relacja nie tylko między ojcem a córką, ale też między ojcem a matką.(...) generalnie dobra relacja z córką zaczyna się od dobrej relacji z matką. Dobrej w takim sensie, że jest harmonijna, że matka ma w domu coś do powiedzenia. Dużo gorzej dla córki, gdy związek rodziców jest pusty. Może pojawić się wtedy pokusa, żeby córka wypełniła to miejsce. Niedobrze wpływa na nią także odrzucenie ojca przez matkę. Córka widzi wtedy mężczyznę w jakimś sensie przegranego, który nie ma nic do powiedzenia. Bardzo źle wpływa na nią ojciec prześladowca, agresor. Zastanawia się ona wtedy, czy chce mieć takie życie jak matka. Tak więc obraz dobrej pary to dla córki zasób do budowania mocnych związków. Czyli takich, które się wspierają, przechodzą razem przez problemy. Jeżeli nie wynosi tego obrazu z domu, to nie będzie miała się do czego odwołać, budując własne relacje.(...) Jeżeli przytulam matkę córki, rozmawiam z nią, też się z nią kłócę i godzę, to wszystko to tworzy model funkcjonowania relacji mężczyzna – kobieta, który córka będzie przenosiła do swojego życia.(...)
(...) jedną z powinności ojca, co do zasady, jest kształtowanie stosunku córki do swojej seksualności. Ale przede wszystkim zadbanie o to, żeby dziewczynka nie budowała własnego poczucia wartości tylko poprzez swoją seksualność.(...) Dziewczynka przygląda się, jak ojciec ją traktuje, czy krytykuje jej ciało, sposób ubierania się, wygląd. To wszystko będzie w niej potem pokutować.(...) ojciec może bardzo mocno wpłynąć na to, żeby córka widziała siebie holistycznie. I żeby budowała poczucie własnej wartości na różnych aspektach siebie: na mądrości, na dobru, które ma w sercu. Każda dziewczynka jest inna, więc dostrzeganie i wzmacnianie jej mocnych stron odgrywa kluczową rolę w budowaniu jej poczucia wartości, szczególnie w relacji ze światem męskim.(...)
W psychoterapii częstym wątkiem pracy jest powrót nieobecnego ojca. Próbują to uczynić ojcowie, którzy są na etapie życiowych rozliczeń. Albo tacy, którzy z jakiegoś powodu (uzależnienia, młodego wieku) zostawili córki. Te powroty bywają rozpaczliwe, bo ojciec uświadamia sobie, że właściwie nie ma nic, więc postanawia wrócić do córki i na tej relacji budować obecne życie. Zaczyna o nią zabiegać. Ale pewnych rzeczy nie da się cofnąć. Z kolei bywa, że córka całe życie idealizowała tę relację, więc teraz dużo od niej oczekuje. Spotyka ojca realnego, który do tego pomnika nie dorasta. I jest duże rozczarowanie.(...) Brak kontaktu z ojcem pozbawia jakiejś części prawdy o sobie. Ta prawda może być budująca, ale też trudna.(...)
Czasem ojciec nie znika fizycznie, tylko unika córki, bo nie wie, jak się zachować, gdy dziewczynka staje się kobietą. To unikanie (...) miewa różne formy: wycofania albo reakcji odwróconej, czyli nadmiernie krytycznej, agresywnej, kontrolującej. W ojcu kiełkuje niepokój: miałem dziecko, a nagle mam w domu kobietę. Do tej pory był skupiony na tym, żeby dawać radę, dowozić, odpowiadać za rodzinę. I na tym budował swoją tożsamość. Kiedy córka zaczyna dojrzewać i rysuje się perspektywa, że u jej boku pojawi się inny mężczyzna, ojciec obawia się, że nie będzie potrzebny, bo jego rolę przejmie ktoś inny. Zadaje sobie pytanie: „Jeżeli nie jestem potrzebny taki, jaki byłem, to jaki mam być, żeby być potrzebnym?”. U takich ojców powstają tendencje do kontrolowania córki, zniechęcania jej do partnerów. A wszystko po to, żeby zachować rolę bycia niezastąpionym. Bo wielu ojców nie umie wziąć bliskości jako takiej. Ani podziwu, ani szacunku. Także od partnerek. Próbują na to zasłużyć byciem kimś nie do zastąpienia, czyli mężem i ojcem, który pakuje rodzinę i jedzie 20 godzin przez Europę, nie puszczając kierownicy. Do pewnego momentu relacja z takim ojcem może układać się dobrze (...) Bo obsługuje, jest dla córki autorytetem. Ale kiedy dziewczynka dorasta i próbuje wziąć sprawy w swoje ręce, napotyka na jego opór. Ojciec nie potrafi wtedy oddać kierownicy.(...)
(...) figura ojca powinna ewoluować i odpowiadać na potrzeby córki na różnych etapach jej rozwoju. Bo pewne jego reakcje sprawdzają się na danym etapie, a na kolejnym już nie. Zatem ojciec powinien uczyć się swojej roli razem z rozwojem córki. Czasem jednak ojciec zamiast się zmieniać, umacnia z córką symbiotyczną relację. I tak córka wpada w syndrom „córeczki tatusia”. Za tym określeniem kryje się nadopiekuńczy ojciec, który umieszcza w córce wyidealizowaną postać kobiety. Nie twierdzę, że ojciec nie ma prawa hołubić córki. Nie może jednak całe życie unosić jej nad ziemią. Bo to powoduje, że nie będzie ona w stanie rozwinąć swojej autonomii, funkcjonować bez ojca. Tatuś córeczki dba o to, żeby w jej życiu nie pojawiły się przeszkody, z którymi ona musi się zmagać. Komunikuje: „Jesteś najpiękniejsza, najmądrzejsza”. Nie chodzi o to, żeby tak nie mówić do swoich córek, ja sam tak mówię do swojej najmłodszej córki, tylko też pokazuję jej pewne obszary, które ma rozwijać. A wszystko po to, żeby złapała balans i zobaczyła, że jest pełną osobą, a nie jednowymiarową postacią, która ma świecić i zachwycać.(...)"
(po więcej zapraszamy do linku poniżej)

Drodzy Ojcowie, z okazji Waszego święta, życzymy Wam wielu pięknych i satysfakcjonujących momentów w relacji z Waszymi pociechami, a także uważności, obecności i ojcowskiej samoświadomości. Wszystkiego wspaniałego!!!
23 czerwca - Dzień Ojca

„CO DAJE MI TATA? TO PYTANIE, KTÓRE MOŻE TOWARZYSZYĆ KOBIECIE PRZEZ CAŁE ŻYCIE.”
https://zwierciadlo.pl/psychologia/relacje/550866,1,co-daje-mi-tata-to-pytanie-ktore-moze-towarzyszyc-kobiecie-przez-cale-zycie.read

„W obecnych czasach uczucia nie mają lekkiego życia. Jesteśmy wszyscy co najmniej od kilku stuleci zanurzeni w kulturze,...
17/06/2026

„W obecnych czasach uczucia nie mają lekkiego życia. Jesteśmy wszyscy co najmniej od kilku stuleci zanurzeni w kulturze, która postawiła na rozum. Cała zachodnia cywilizacja, wszystkie jej dobrodziejstwa, które i przedłużają, i niezwykle ułatwiają nam życie, są wytworem rozumu - sztuki myślenia opanowanej przez ludzi niemal do perfekcji. Niestety, na ogół jest tak, że intensywny rozwój pewnej dziedziny prawie zawsze dokonuje się jednostronnie i kosztem zaniedbania innego aspektu, który służył zapewnieniu pierwotnej wewnętrznej równowagi. Na przykład, gdy stawia się na przemysł - cierpi na tym środowisko. Gdy nadmiernie ceni się rozwój indywidualny - osłabieniu ulegają wspólnoty. Gdy stawia się na karierę - trudno o udane życie rodzinne. Gdy wreszcie nadmiernie wierzy się w potęgę rozumu, zanika umiejętność doświadczania i korzystania z uczuć.”
- Jacek Krzysztofowicz

„(…) Uzależnienie zasadza się na trzech mechanizmach, które działają na trzech poziomach. Na poziomie emocjonalnym mecha...
14/06/2026

„(…) Uzależnienie zasadza się na trzech mechanizmach, które działają na trzech poziomach. Na poziomie emocjonalnym mechanizm ten nazywamy nałogowym regulowaniem uczuć, na poziomie zachowań funkcjonuje mechanizm zaprzeczenia „ja” i – wreszcie – na poziomie poznawczym jest mechanizm iluzji i zaprzeczeń.
Ten ostatni to taki twór, który zmienia sposób myślenia ukierunkowując je na rzecz picia. Aby móc trwać w uzależnieniu trzeba zakłamywać fakty, budować iluzję, aby nie przeżywać konsekwencji własnego picia, wstydu czy poczucia winy. Osoba uzależniona musi okłamywać świat i przede wszystkim samego siebie, aby wytrzymać tę sytuację. Dlatego zakłamuje rzeczywistość poprzez na przykład odpychanie odpowiedzialności, przekłamywanie faktów, budowanie racjonalnych usprawiedliwień dla swojego zachowania, minimalizowanie swoich zachowań związanych z uzależnieniem.(…) mechanizm (…) pozwala funkcjonować samemu ze sobą, bez poczucia winy, wyrzutów sumienia, dyskomfortu, wstydu, poczucia porażki, bez przeżywania złości na siebie, bez tracenia obrazu własnego „ja”. To jest tak, jakby osoba uzależniona była najlepszym adwokatem dla swojego wroga, czyli samego siebie. Trochę jakby wymyślać koncepcję obrony przed samym sobą – zaprzeczać rzeczywistości i nie słuchać ludzi życzliwych.(…)
(…) osoba uzależniona często kłamie, wierząc w swoje kłamstwa, a czasem jest to wyrachowane działanie, by osiągnąć swój cel, czyli napić się lub wziąć jakąś substancję psychoaktywną.(…)
Mechanizm iluzji i zaprzeczeń nie dotyczy jedynie osoby uzależnionej, ale w pewnym stopniu przyjmują go również pozostali członkowie rodziny.(…) Robią to, by móc wytrzymać, poradzić sobie z tą sytuacją, nie przeżywać cierpienia, bólu, wstydu, by unikać konsekwencji, np. finansowych. Członkowie rodziny wierzą w obietnice i kłamstwa osoby uzależnionej, bo tylko taka iluzja pozwala trwać w związku. Podobnie jak osoba uzależniona z biegiem czasu traci na samoocenie, tak i osoby żyjące z osobą uzależnioną również tracą na własnej samoocenie.(…) Przyjmują ten mechanizm również po to, aby nie przeżywać lęku o swoje życie czy o życie osoby uzależnionej, żeby nie przeżywać lęku o przyszłość.(…)
Podczas terapii konfrontuje się pacjenta z prawdą, pokazując sytuacje, w których zakłamuje on rzeczywistość, minimalizuje różne wydarzenia, nie bierze odpowiedzialności. Uczy się pacjentów również podejmowania zadań z wzrastającym poziomem odpowiedzialności, ponoszenia konsekwencji swoich działań i słów. Poza tym, pomaga się zmierzyć z wyrządzonymi krzywdami i – jeśli jest to możliwe – w zadośćuczynieniu. Wspiera się też pacjenta w przeżyciu poczucia winy i budowaniu rzeczywistości na prawdzie i odpowiedzialności.

„MECHANIZM ILUZJI I ZAPRZECZEŃ. CZY OSOBA UZALEŻNIONA WIERZY WE WŁASNE KŁAMSTWA?”
https://stopuzaleznieniom.pl/artykuly/czy-jestem-uzalezniony/czy-osoba-uzalezniona-wierzy-we-wlasne-klamstwa-mechanizm-iluzji-i-zaprzeczen/

"By wiedzieć, kim jesteśmy, mieć swoją tożsamość, musimy wiedzieć (albo chociaż czuć, że wiemy), co jest i co było rzecz...
10/06/2026

"By wiedzieć, kim jesteśmy, mieć swoją tożsamość, musimy wiedzieć (albo chociaż czuć, że wiemy), co jest i co było rzeczywiste. Musimy dostrzegać świat wokół nas i właściwie go klasyfikować; musimy też umieć ufać naszym wspomnieniom i potrafić oddzielić je od wytworów naszej wyobraźni.
Utrata zdolności do takich rozróżnień jest jednym z objawów tego, co psychoanalityk William Niederland nazwał „zabójstwem duszy”. Wymazanie świadomości i podtrzymywanie zaprzeczenia są często konieczne do przetrwania, ale ceną jest utrata łączności ze sobą, brak świadomości własnych uczuć i rozeznania komu (i czemu) można ufać."
- Bessel van der Kolk

„Inni ludzie nie mają żadnego formalnego obowiązku respektowania naszych granic (nie licząc tych, do których przestrzega...
04/06/2026

„Inni ludzie nie mają żadnego formalnego obowiązku respektowania naszych granic (nie licząc tych, do których przestrzegania zobowiązuje ich prawo). Mają prawo do innego światopoglądu, niemożliwości zrozumienia naszych granic, niedojrzałości emocjonalnej. Przede wszystkim jednak nie możemy zmusić innego człowieka, aby decydował, zachowywał się i myślał zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Możemy jedynie uszanować jego wolność wyboru, ale dać ją także sobie i zadecydować, jak zachowamy się w danej sytuacji. Niemniej to, jak będziemy traktować kontakt z osobami, które nie szanują naszych granic, zależy już tylko od nas. Czy zostaniemy w takiej relacji, czy ją zakończymy, wiele powie o nas samych i naszych osobistych nawiasach”
- Karolina Malinowska

Adres

Jedności Narodowej 69/12
Wroclaw
50-262

Telefon

+48608319667

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zza kozetki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Zza kozetki:

Skróty

Udostępnij

Kategoria