26/07/2026
41 Summer Intensive we Francji zorganizowany przez Centre de Yoga Iyengar de Paris Centre de Yoga Iyengar de Paris.
Kiedyś wielokrotne pobyty w Blacons, potem w 2019 w La Chaise Die z Corine i Faeqiem Biria - zaś od tego roku po raz pierwszy w
Domaine de la Butte Ronde, w lesach pod Paryżem z Corine Biria.
To była uczta jogi Iyengara - tak każdego dnia mówilam do Kasi - każda asana była jak wysublimowana potrawa wspaniale doprawiona i podana.
Corine nie kończyla przyprawiać póki nie była w pełni zadowolona z tego co widzi w nas..a właściwie co my widzimy, tworzymy w sobie..
Czułam, ze Corine stwarza taką sytuację w trakcie lekcji gdzie nie ma miejsca na nieprawdę, powtarzanie czy zastój. Było bardzo intensywnie, ale spójność głównych kierunkow pracy w każdej grupie asan pomagała wchodzić głębiej z niesamowitą lekkością. To jest to coś bardzo lubię w praktyce jogi Iyengara.
Asanę nie
"robilismy" ale odprowadzaliśmy ja do etapu gdzie następowała "żywa" zmiana i transformacja.
To co budowalismy od pierwszego dnia było mocno ugrutowane każdego kolejnego a kluczem okazało się odpuszczenie napięcia w przeponie połączone z zachowaniem bardzo stabilnego, wydłużonego kręgosłupa.
To dało potężną bazę – poczucie głębokiego umocnienia i ugruntowania, które otworzyło drzwi do namacalnej przemiany.
U Corine nie da się przejść przez pozycję powierzchownie. Jej czujne oko jest wszędzie. Widzi każdy niekompletny ruch i kiedy coś na sali nie działa prawidłowo, natychmiast modyfikuje podejście lub powtarza demonstracje wielokrotnie by pomóc zrozumieć. Pokazuje nowe ścieżki i alternatywne drogi do asany, tłumacząc ten sam proces na zupełnie inne sposoby - celem jest poczuć, zmienić i utrwalić w sobie.
Dla mnie najważniejsza była unikalna jakość pracy z klatką piersiową. Otwieranie jej w taki sposób, że przepona stawała się całkowicie miękka i opuszczona, a dolne plecy zyskiwały wspaniałe, uwalniające rozszerzenie.
W siadach , wygięciach w tył, skłonach i bardzo dlugich pozycjach odwróconych. Dzięki temu każda kolejna sekwencja była wypełniona absolutną stabilnością, mocą i głębokim ukorzenieniem.
Na bazie praktyki w asanach dopełnieniem stały się (lub były właśnie sednem) codzienne, długie sesje pranajamy leżącej oraz siedzącej. Praktykowane w niezwykle subtelny sposób przyniosły całkowite wyciszenie. Pozwoliły na realne wycofanie się z wiecznie analizującego umysłu i wejście w sferę, przed którą tak często się bronimy tylko dlatego, że jest nieznana. Rozluźnienie przepony – będącej siedliskiem stłumionych emocji – otworzyło przestrzeń na czyste odczuwanie duszy.
Ta praktyka nie była forsowna fizycznie choć była bardzo mocna, choć w wielu pozycjach progres, jakiego nigdy wcześniej myślę wielu z nas nie udało się osiągnąć. Dwa razy dziennie wykonywane, bardzo długie czasy sirsasany, sarvangasany i halasany dały niebywały wgląd, czucie i wewnętrzną moc. Ta praktyka udowodniła, że w procesie transformacji samego siebie nie istnieją żadne granice.
Dziekuję za wspólne bycie
Kasi Zacisze Jogi i Stefania Szostak Tomek Pyrzewicz Wiola Arkadiusz Deciuk Zuzanna Piotrowska Marcin i Sebastian Smolyn