Roman Grudzień-Rusiecki • Psycholog

Roman Grudzień-Rusiecki • Psycholog Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Roman Grudzień-Rusiecki • Psycholog, Psycholog, Wroclaw.

Rada zwykle skupia się na tym, co zrobić. Rozmowa daje coś głębszego: pomaga zatrzymać się przy tym, co człowiek naprawd...
09/07/2026

Rada zwykle skupia się na tym, co zrobić. Rozmowa daje coś głębszego: pomaga zatrzymać się przy tym, co człowiek naprawdę przeżywa, co go porusza, co go boli i co w danym momencie jest dla niego zbyt trudne. Często dopiero wtedy, gdy ktoś poczuje się wysłuchany i przyjęty bez oceny, może spokojniej zobaczyć, czego potrzebuje.

W rozmowie ważne jest nie tylko rozwiązanie problemu, ale także uznanie doświadczenia drugiej osoby. Sam fakt, że ktoś może opowiedzieć o swoim napięciu, lęku, bezradności czy złości, bywa początkiem ulgi. To daje przestrzeń, w której łatwiej odzyskać kontakt ze sobą i zauważyć, co naprawdę dzieje się wewnątrz.

Kiedy człowiek czuje się zrozumiany, często pojawia się w nim więcej spokoju i więcej możliwości myślenia. Wtedy nie trzeba już działać wyłącznie z poziomu obrony albo presji. Zamiast tego może pojawić się większa jasność, co jest dla niego dobre, co jest możliwe i jaki krok będzie dla niego najbardziej wspierający.

Dlatego rozmowa bywa bardziej pomocna niż sama rada. Nie tylko wskazuje możliwe rozwiązanie, ale też pomaga osobie poczuć, że nie jest sama ze swoim doświadczeniem i że może dojść do odpowiedzi w swoim własnym tempie.

Często informacja zwrotna nie jest dla nas trudna dlatego, że została przekazana w niewłaściwy sposób, lecz dlatego, że ...
08/07/2026

Często informacja zwrotna nie jest dla nas trudna dlatego, że została przekazana w niewłaściwy sposób, lecz dlatego, że porusza obszary, które są w nas szczególnie wrażliwe.

Każda informacja zwrotna w pewnym stopniu odnosi się również do naszego obrazu siebie. Gdy ktoś zwraca uwagę na błąd lub niedociągnięcie, sama treść komunikatu bywa mniej istotna niż pytania, które uruchamia: „Czy to znaczy, że jestem niekompetentny?”, „Czy to znaczy, że nie radzę sobie wystarczająco dobrze?”. W takiej sytuacji reakcja staje się nie tylko intelektualna, ale także emocjonalna.

Często brakuje nam także doświadczenia w przyjmowaniu informacji zwrotnej bez uruchamiania automatycznej oceny siebie lub drugiej osoby. Zamiast tego pojawiają się dwa skrajne mechanizmy: obrona i kontratak („to nieprawda, tak nie było”) albo całkowite wycofanie („rzeczywiście, nie nadaję się”). Żaden z tych sposobów nie sprzyja rzeczowej refleksji.

Trudność narasta również wtedy, gdy informacja zwrotna jest przekazywana w sposób zamknięty, bez przestrzeni na dialog. Jeśli komunikat ogranicza się do stwierdzenia: „tak jest”, druga strona nie ma możliwości wyjaśnienia swojej perspektywy, doprecyzowania intencji ani zaproponowania alternatywnego rozwiązania. W takiej formie informacja zwrotna przestaje być rozmową, a staje się jednostronnym osądem.

Rozmowa o tym, co dzieje się w nas w chwili otrzymywania trudnego komunikatu, może istotnie zmienić sposób jego przeżywania. Wtedy informacja zwrotna przestaje być wyłącznie oceną, a staje się źródłem rozwoju i lepszego zrozumienia siebie. Dzięki temu zamiast obrony lub wycofania może pojawić się ciekawość: co mogę z tego wziąć dla siebie i co mogę dzięki temu zmienić.

Dlatego informacja zwrotna bywa trudna nie dlatego, że jest z definicji negatywna, ale dlatego, że dotyka kwestii fundamentalnych: godności, obrazu siebie i poczucia bezpieczeństwa. Umiejętność rozmowy o własnym przeżyciu w takim momencie pozwala ją oswoić i uczynić narzędziem wspierającym rozwój, a nie źródłem wyłącznie bólu.

Trudności w relacjach rzadko są tylko kwestią relacji. Często są oknem, które odsłania inne miejsca w człowieku - granic...
07/07/2026

Trudności w relacjach rzadko są tylko kwestią relacji. Często są oknem, które odsłania inne miejsca w człowieku - granice, które nie zostały bronione, potrzeby, które dawno nie były usłyszane, przekonania, że bycie bliskim wiąże się z ryzykiem, albo zranienia, które może nigdy nie zostały zauważone.

W relacji najpierw często uruchamia się to, co było wcześniej: ojciec, matka, poprzedni partner, szkoła, pierwsze doświadczenia bycia niewystarczającym. Często to, co się dzieje między dwojgiem osób, może jest w rzeczywistości powtórzeniem tego, co było wewnątrz - tylko w formie, którą można zobaczyć, nazwać, spotkać.

W pracy terapeutycznej relacja nie jest tylko „z innym". Relacja jest też z samym sobą - z tym, jak ktoś traktuje siebie, jak mówi o sobie, co pozwala sobie robić, co uzna za niedopuszczalne. Gdy ktoś w relacji czuje się odrzucony, nie zawsze chodzi tylko o to, że partner zostawił go. Może chodzi o to, że przez kogoś uruchamia się obraz własny: nieadekwatny, niewystarczający, niepotrzebny.

W relacji nie ma się tylko „trudności z partnerem". Jest wewnątrz napięcie, które szuka wyjścia. Jest ciało, które się napina, gdy ktoś nie patrzy. Jest w głowie mur, który mówi: „nie będę się pokazywać, żeby nie zostać obrażonym".

Praca terapeutyczna nie polega na wskazywaniu, kto jest „zły". Polega na tym, żeby zobaczyć, co się dzieje w momencie, gdy coś się dzieje. Co czujesz? Jak reaguje ciało? Jak reaguje oddech? Co w tym momencie chce powiedzieć? Co w tym momencie jest zagrożone?

Gdy zaczynamy widzieć, że relacja jest też serią wewnętrznych spotkań, łatwiej zrozumieć, dlaczego dzieje się tak dużo emocji. Trudne reakcje, migrujące bóle, wycofanie, frustracja - to nie są tylko „złe reakcje". To sygnały, że coś jest w środku ważne.

Trudności w relacjach nie są więc tylko kwestią relacji. Są sytuacjami, które pokazują, co w człowieku jest żywe, co potrzebuje uwagi, czego potrzebuje, żeby móc być w kontakcie bez zranienia.

To, co najczęściej powstrzymuje przed pierwszą wizytą, rzadko jest brakiem potrzeby wsparcia. Bardziej często to niepewn...
06/07/2026

To, co najczęściej powstrzymuje przed pierwszą wizytą, rzadko jest brakiem potrzeby wsparcia. Bardziej często to niepewność, czy w gabinecie będzie można być takim, jak jest się teraz, bez oceniania i presji. Powstrzymuje to, że nie wiadomo, czy ktoś zrozumie, czy będzie się czuć bezpiecznie, czy ktoś nie skrytykuje i nie oceni, jak trudno mówić o tym, co jest trudne, i jak często pojawia się poczucie, że to może być „zbyt dużo” albo „przesadne”.

W momencie, gdy pojawia się myśl o tym, żeby otworzyć się przed kimś, często uruchamia się w prawdziwym doświadczeniu: „Na pewno będę skrytykowany”, „Powiedzą, że przeżywam”, „To będzie jeszcze bardziej trudno”, „Będę się czuć jeszcze bardziej źle”. To nie są tylko myśli - to napięcie, oddech, który się zmienia, ciało, które napina się wcześniej, niż słowa powstają.

W perspektywie pracy terapeutycznej nie jest tu test, czy ktoś jest gotowy. Jest tu chęć, żeby zobaczyć, jak to działa i czy w tym doświadczeniu - jest tu przestrzeń dla Ciebie. Jeśli potrzebujesz wsparcia, nie musisz mieć kompletu odpowiedzi już teraz. Możesz przyjść z tym, co masz, pozwolić sobie zobaczyć, jak to się czuje, i po tym, w bezpośrednim doświadczeniu, zdecydować.

Spotkanie terapeutyczne nie jest tylko dla momentów kryzysu. Może pomóc także wtedy, gdy ktoś nie potrafi nazwać jednego...
03/07/2026

Spotkanie terapeutyczne nie jest tylko dla momentów kryzysu. Może pomóc także wtedy, gdy ktoś nie potrafi nazwać jednego dużego problemu, ale czuje, że coś w nim się zaciska, męczy albo od dawna domaga się uwagi.

Czasem na zewnątrz wszystko wygląda w porządku. Praca jest, obowiązki są, życie toczy się dalej. W środku jednak pojawia się napięcie, przeciążenie, trudność w odpoczynku, poczucie bycia „ciągle na chwilę przed wyczerpaniem” albo wrażenie, że emocje są gdzieś obok, ale trudno do nich dotrzeć.

Spotkanie terapeutyczne może być wtedy przestrzenią, w której nie trzeba od razu wiedzieć, co dokładnie jest nie tak. Wystarczy przyjść z tym, co niepokoi, uwiera albo nie daje spokoju. Czasem właśnie rozmowa pomaga zobaczyć, że to, co wydawało się „małe”, od dawna wymaga troski.

Nie trzeba czekać na wielki kryzys, żeby zacząć szukać wsparcia. Wiele osób zaczyna terapię nie dlatego, że „już nie dają rady”, ale dlatego, że chcą lepiej rozumieć siebie, swoje reakcje i swoje potrzeby.

Spotkanie terapeutyczne może więc pomagać nie tylko wtedy, gdy jest bardzo trudno, ale też wtedy, gdy ktoś po prostu chce przestać żyć na napięciu i zacząć być bliżej siebie.

Czasem ten lęk nie wynika z jednego konkretnego doświadczenia, ale z długiego życia w napięciu wobec cudzych oczekiwań. ...
02/07/2026

Czasem ten lęk nie wynika z jednego konkretnego doświadczenia, ale z długiego życia w napięciu wobec cudzych oczekiwań. Kiedy przez lata było ważne, żeby nie zawieść, nie sprawić kłopotu i być „w porządku”, łatwo zaczyna się pojawiać przekonanie, że nasza wartość zależy od zadowolenia innych.

Wtedy trudno postawić granicę, odmówić albo powiedzieć, czego naprawdę potrzebujemy. Bo w środku może odezwać się obawa: „jeśli kogoś zawiodę, zostanę odrzucony_a, skrytykowany_a albo przestanę być ważny_a”. I nagle zwykła rozmowa albo zwykła decyzja zaczyna urastać do czegoś bardzo obciążającego.

Za tym lękiem często stoi też silna potrzeba akceptacji. Człowiek może tak bardzo chcieć utrzymać dobre relacje, że zaczyna brać odpowiedzialność za emocje innych. Stara się wszystkich uspokoić, wszystkim dogodzić, nikogo nie urazić - nawet jeśli odbywa się to kosztem siebie.

Taki sposób funkcjonowania bywa formą ochrony. Jeśli kiedyś bliskość wiązała się z krytyką, napięciem albo zawstydzaniem, łatwo nauczyć się, że lepiej stale uważać na innych niż ryzykować własną spontaniczność.

Warto jednak pamiętać, że czyjeś rozczarowanie nie zawsze oznacza zagrożenie. Czasem można kogoś zawieść i nadal pozostać w relacji. Czasem można powiedzieć „nie” i nadal być ważną osobą. A własne potrzeby nie muszą być czymś, za co trzeba się od razu tłumaczyć.

Czasem człowiek odpowiada „wszystko ok” automatycznie, z przyzwyczajenia albo po to, żeby nie otwierać tematu, na który ...
01/07/2026

Czasem człowiek odpowiada „wszystko ok” automatycznie, z przyzwyczajenia albo po to, żeby nie otwierać tematu, na który nie ma teraz siły. Na zewnątrz może wyglądać na opanowanego, a wewnątrz nosić smutek, napięcie albo zmęczenie.

Zdarza się też, że smutek nie jest jeszcze gotowy do nazwania. Człowiek czuje, że „coś jest nie tak”, ale nie umie albo nie chce tego pokazać. Pojawia się obawa przed pytaniami, współczuciem, oceną albo przed tym, że po wypowiedzeniu prawdy trudno będzie wrócić do codziennej roli.

„Wszystko ok” bywa więc sposobem ochrony. Pomaga utrzymać kontrolę, nie obciążać innych albo nie dotykać czegoś, co jest w danym momencie zbyt delikatne. Taki mechanizm nie musi oznaczać fałszu - często jest próbą poradzenia sobie najlepiej, jak potrafimy.

Smutek nie zawsze mówi głośno. Czasem widać go w spojrzeniu, w ciszy, w krótszych odpowiedziach, w wycofaniu. W takich momentach najbardziej pomaga nie dopytywanie na siłę, tylko spokojna obecność i miejsce, w którym można przestać udawać.

To nie zawsze znaczy, że dzieje się coś nagłego albo bardzo konkretnego. Czasem psychika reaguje na to, co było długo od...
30/06/2026

To nie zawsze znaczy, że dzieje się coś nagłego albo bardzo konkretnego. Czasem psychika reaguje na to, co było długo odkładane: przemęczenie, przewlekły stres, napięcie w ciele, zbyt wiele odpowiedzialności albo emocje, które nie miały gdzie bezpiecznie się rozładować.

Taki spadek samopoczucia może wyglądać bardzo zwyczajnie. To może być mniejsza cierpliwość, trudność ze skupieniem, poczucie ciężaru, napięcie w karku, gorszy sen albo niejasne wrażenie, że „coś jest nie tak”, choć trudno to nazwać. Ciało i psychika często sygnalizują wcześniej, niż człowiek potrafi to ująć w słowa.

Z terapeutycznego punktu widzenia ważne jest nie tyle natychmiastowe szukanie jednego powodu, ile łagodne zatrzymanie się i sprawdzenie, co ostatnio było: zbyt dużo, zbyt długo albo zbyt samotnie niesione. Czasem odpowiedzią nie jest: „coś jest ze mną nie tak”, tylko: „jestem przeciążony_a i potrzebuję ukojenia”.

Warto wtedy zadać sobie kilka prostych pytań: czy śpię wystarczająco, czy mam za dużo bodźców, czy odkładam własne potrzeby, czy jestem w kontakcie z kimś wspierającym. Taka ciekawość wobec siebie zwykle pomaga bardziej niż ocenianie się za to, że „powinieniem - powinnam czuć się lepiej”.

Jeśli ten stan się utrzymuje, nasila albo zaczyna utrudniać codzienne funkcjonowanie, warto potraktować go jako sygnał, że potrzebujesz więcej wsparcia, odpoczynku albo rozmowy z kimś kto wysłucha i wesprze.

29/06/2026

Zdarza się, że człowiek nie reaguje już tylko na to, co naprawdę się wydarza, ale na to, co może się wydarzyć. Jedno spojrzenie, krótsza wiadomość, chwila ciszy - i od razu pojawia się napięcie, domysły, próba odczytania ukrytego znaczenia. Wtedy łatwo zacząć dopisywać historię do czegoś, co mogło być po prostu zwykłym gestem.

Nadinterpretowanie zachowań innych często nie bierze się z przewrażliwienia, tylko z potrzeby bezpieczeństwa. Umysł próbuje uprzedzić zranienie, odrzucenie albo niezręczność, więc zaczyna szukać sygnałów wcześniej, niż to naprawdę konieczne. To może dawać chwilowe poczucie kontroli, ale jednocześnie bardzo męczy.

Czasem za takim sposobem patrzenia stoi wcześniejsze doświadczenie napięcia, krytyki albo relacji, w których trzeba było stale uważać. Wtedy człowiek uczy się czytać między wierszami, nawet gdy nikt niczego nie powiedział wprost. Z biegiem czasu taka czujność może stać się automatyczna i uruchamiać się także tam, gdzie nie ma realnego zagrożenia.

W takich momentach warto zatrzymać się i zapytać nie tylko: „co ta osoba miała na myśli?”, ale też: „co we mnie się właśnie uruchomiło?”. Czasem to pytanie pomaga oddzielić fakt od lęku. A to już duży krok w stronę większego spokoju i mniej bolesnego przeżywania relacji.

Dlaczego ktoś unika bliskości mimo potrzeby relacji? Bliskość nie uruchamia wyłącznie przyjemnej tęsknoty za kontaktem, ...
26/06/2026

Dlaczego ktoś unika bliskości mimo potrzeby relacji? Bliskość nie uruchamia wyłącznie przyjemnej tęsknoty za kontaktem, ale też cały zestaw trudnych emocji: lęk przed zranieniem, odrzuceniem, zależnością, utratą autonomii albo odsłonięciem czegoś bardzo wrażliwego. Im ważniejsza staje się relacja, tym silniej może pojawiać się obawa, że druga osoba będzie miała wpływ na nasze samopoczucie, poczucie wartości czy bezpieczeństwa.

Człowiek może więc jednocześnie bardzo pragnąć więzi i bardzo się jej obawiać. Z jednej strony chce być zauważony, przyjęty i blisko kogoś, a z drugiej - ma w sobie część, która mówi: „uważaj, bo jeśli za bardzo się otworzysz, możesz zostać zraniony”. Wtedy wycofanie nie jest brakiem uczuć, tylko sposobem ochrony przed czymś, co wewnętrznie wydaje się zbyt ryzykowne.

Czasem taka postawa może wynikać z wcześniejszych doświadczeń, w których bliskość była związana z bólem, krytyką, niestabilnością albo poczuciem, że trzeba ciągle uważać. Wtedy układ nerwowy może traktować relację nie tylko jako wsparcie, ale też jako zagrożenie. Osoba może tego nie nazywać wprost, ale reagować dystansem, chłodem, unikaniem rozmów o uczuciach albo wycofywaniem się dokładnie wtedy, gdy robi się naprawdę ciepło i ważnie.

To właśnie dlatego unikanie bliskości bywa tak ambiwalentne. Na zewnątrz może wyglądać jak obojętność, a w środku często dzieje się coś odwrotnego: duża potrzeba kontaktu zderza się z równie silną potrzebą bezpieczeństwa. I dopiero kiedy to napięcie zostanie zauważone, łatwiej zrozumieć, że wycofanie nie zawsze oznacza brak miłości - czasem oznacza po prostu próbę ochrony siebie.

Adres

Wroclaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Roman Grudzień-Rusiecki • Psycholog umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Roman Grudzień-Rusiecki • Psycholog:

Udostępnij

Kategoria