06/05/2026
Maj jest miesiącem świadomości zdrowia psychicznego.
I to dobrze, że coraz więcej mówi się o ADHD, spektrum autyzmu, depresji, borderline czy traumie. Psychoedukacja pomaga wielu osobom lepiej rozumieć siebie i szukać wsparcia.
Ale wraz ze wzrostem świadomości pojawia się też pewne ryzyko, nadmiernego diagnozowania i etykietowania. Siebie oraz innych.
Coraz częściej diagnozy stają się określeniami rzucanymi w internecie, w relacjach czy komentarzach: „to narcyz”, „ona jest borderline”, „mam ADHD, bo się rozpraszam”.
Tymczasem za każdą rzetelną diagnozą stoi proces, a nie pojedynczy filmik czy lista objawów z social mediów.
Diagnoza psychiatryczna lub kliniczna nie opiera się na jednym zachowaniu, emocji czy trudniejszym okresie w życiu. Zarówno klasyfikacje ICD-11 jak i DSM-5 zawierają ściśle określone kryteria diagnostyczne, uwzględniające nie tylko same objawy, ale też ich nasilenie, czas trwania, wpływ na funkcjonowanie oraz kontekst życia człowieka.
Dlatego diagnozowanie powinno należeć do osób posiadających odpowiednie kompetencje i uprawnienia, lekarzy psychiatrów, psychologów klinicznych oraz specjalistów przygotowanych do prowadzenia procesu diagnostycznego.
Często wymaga ono czasu, obserwacji, wywiadu, konsultacji i weryfikowania różnych hipotez.
Wiele osób może doświadczać podobnych objawów: trudności z koncentracją, impulsywności, lęku, wahań nastroju czy problemów w relacjach. Ale podobny objaw nie zawsze oznacza tę samą diagnozę. Za zachowaniem człowieka stoją jego doświadczenia, historia życia, relacje, stres, mechanizmy radzenia sobie i często ból, którego nie widać na pierwszy rzut oka.
Wszelkie określenia to są nazwy. Są ważne i istotne w leczeniu farmakologicznym czy psychoterapeutycznym. Niemniej jednak to Język objawów. Sposób, w jaki psychika i ciało próbują opowiedzieć swoją historię.
Dużo ważniejsze jest pytanie:
„Gdzie boli?”
Zadaniem terapeuty nie jest leczenie samej etykiety. Zadaniem terapeuty jest próba zrozumienia człowieka i dotarcia do źródła cierpienia, które ukrywa się pod objawem.
Czasem pod impulsywnością kryje się samotność.
Pod perfekcjonizmem -lęk przed odrzuceniem.
Pod uzależnieniem- próba ukojenia bólu, z którym ktoś został sam.
Uzdrowienie często zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje być sam ze swoim cierpieniem, historią życia i doświadczeniami wyniesionymi z relacji oraz rodziny.
Idąc za Gabor Maté ważniejsze od pytania „co jest z tobą nie tak?” , " jaką masz diagnozę" bywa pytanie „co ci się wydarzyło?” albo „gdzie boli?”.
Niezależnie od tego, czy ktoś zmaga się z adhd uzależnieniem, depresją czy zaburzeniem osobowości, przede wszystkim pozostaje CZŁOWIEKIEM, a nie diagnozą.