27/07/2026
Przez lata wiele osób pytało mnie, które podejście jest mi bliższe – wschodnie czy zachodnie.
Dziś odpowiadam zawsze tak samo.
Nie czuję potrzeby wybierania.
Mogę godzinami rozmawiać o anatomii, biomechanice i neurofizjologii, bo wiem, że bez tej wiedzy trudno mówić o świadomej terapii manualnej. To właśnie zachodnia nauka daje nam fundament, pozwala rozumieć ciało i pracować z nim odpowiedzialnie.
Jednocześnie wiem, że można doskonale znać przebieg każdego mięśnia, a mimo to nie potrafić naprawdę „czytać” człowieka, który leży na stole.
Tego nie znajdziemy w atlasie anatomii.
Tego uczą doświadczenie, uważność i sposób patrzenia na człowieka, który od wieków obecny jest w filozofiach Wschodu.
Dla mnie jedno podejście nie wyklucza drugiego.
Wręcz przeciwnie.
Dopiero kiedy precyzja zachodniej anatomii spotyka się z uważnością, spokojem i szacunkiem do naturalnych procesów zachodzących w organizmie, masaż staje się czymś więcej niż techniką.
Staje się świadomą pracą z drugim człowiekiem.
To właśnie w tym miejscu odnalazłam swoją drogę jako terapeuta i szkoleniowiec. Nie pomiędzy Wschodem a Zachodem, ale na styku obu tych światów.
Bo wierzę, że najlepszy terapeuta nie wybiera jednej filozofii.
Potrafi czerpać z obu to, co najcenniejsze.
Jestem ciekawa, jak Wy na to patrzycie. Czy w swojej pracy dostrzegacie moment, w którym sama wiedza przestaje wystarczać, a zaczyna liczyć się coś znacznie trudniejszego do opisania – uważność i umiejętność słuchania ciała?