07/04/2026
7 kwietnia 1896 roku urodził się Donald Winnicott, brytyjski psychoanalityk I pediatra. W swoich opisach klinicznych zwraca uwagę na znaczenie doświadczeń i na to jak funkcjonują one w życiu wewnętrznym oraz w relacji.
W poniższym fragmencie tekstu z 1960 roku opisuje on spotkanie z chłopcem, którego zabawa koncentruje się wokół sznurka:
"Początkowo chłopiec nie robił wrażenia zaburzonego i szybko podjął ze mną zabawę w esy-floresy. (W tej zabawie kreślę spontanicznie jakiś zygzak i zachęcam dziecko, by go w coś przekształciło, a potem role się odwracają i dziecko rozpoczyna, a ja kontynuuję rysunek).
W tym konkretnym przypadku zabawa w esy-floresy przyniosła zastanawiające wyniki. Bardzo szybko dała o sobie znać niechęć chłopca do wysiłku, poza tym niemal wszystko, co narysowałem, kojarzyło mu się ze sznurkiem. Wśród dziesięciu rysunków, jakie wykonał, pojawiły się:
lasso,
bat,
bicz,
sznurek od jo-jo,
sznurek zawiązany w węzeł,
inny bicz,
inny bat.
Po spotkaniu z chłopcem odbyłem następną rozmowę z rodzicami i spytałem ich o jego zaabsorbowanie sznurkiem. Byli zadowoleni, że podjąłem ten temat; nie wspomnieli o nim wcześniej, gdyż nie byli pewni, czy ma to znaczenie. Powiedzieli, że chłopiec ma obsesję na punkcie wszystkiego, co ma związek ze sznurkiem; zawsze, kiedy wchodzą do jego pokoju, zastają krzesła przywiązane do stołu albo na przykład poduszkę przywiązaną do kominka. W ostatnim czasie jego zaabsorbowanie sznurkiem znalazło nowy wyraz, co ich poważnie niepokoi. Zdarzyło się, że chłopiec zawiązał sznurek wokół szyi siostry (tej, której narodziny były przyczyną pierwszej separacji od matki).
W tym konkretnym przypadku zdawałem sobie sprawę z tego, że mam ograniczone pole działania: nie mogłem liczyć na to, że będą przyjeżdżać do mnie częściej niż raz na pół roku, ponieważ rodzina mieszkała daleko, na wsi. Zdecydowałem się zatem na następujące rozwiązanie: wyjaśniłem matce, że chłopiec przeżywa lęk przed separacją i usiłuje zaprzeczyć separacji używając sznurka, mniej więcej tak, jak można by zaprzeczać separacji od przyjaciela, używając telefonu. Była sceptyczna, ale powiedziałem jej, że jeśli stwierdzi, iż to, co mówię, ma jakikolwiek sens, chciałbym, żeby w sprzyjającym momencie podjęła ten temat w rozmowie z chłopcem, mówiąc mu to, co powiedziałem, a potem rozwijając wątek separacji zgodnie z odpowiedzią chłopca.
Przez pół roku nie miałem od nich żadnych wiadomości. Kiedy przyjechali na następną wizytę, matka opowiedziała mi o tym, co zaszło po poprzednim spotkaniu, dopiero wtedy, kiedy ją o to zapytałem. Czuła wówczas, iż to, co jej powiedziałem, było głupie, ale pewnego wieczoru poruszyła ten temat w rozmowie z synem i okazało się, że chłopiec chętnie mówi o swojej relacji z nią oraz o lęku przed utratą kontaktu. Z jego pomocą zdołała omówić z nim wszelkie separacje, jakie tylko mogła sobie przypomnieć, i wkrótce, widząc jego reakcje, nabrała przekonania, że miałem rację. Co więcej, od czasu rozmowy, którą z nim odbyła, zabawa sznurkiem ustała. Chłopiec przestał wiązać ze sobą przedmioty, jak to czynił wcześniej. Matka wiele razy rozmawiała z nim jeszcze o jego poczuciu oddzielenia od niej; poczyniła bardzo istotną uwagę, że w jej odczuciu najważniejsza separacja wiązała się z tym, że stracił ją, kiedy była w depresji; jak powiedziała, nie chodziło tylko o to, że nie było jej w domu, lecz raczej o to, że zaabsorbowana innymi rzeczami, nie miała z nim kontaktu.
Na następnej wizycie matka powiedziała mi, że rok po odbyciu pierwszej rozmowy chłopiec wrócił do zabawy sznurkiem i wiązania przedmiotów w domu. Ponieważ w tym czasie matka znów musiała iść do szpitala na operację, zwróciła się do chłopca: „Po tym, że bawisz się sznurkiem, poznaję, że martwisz się, iż mnie nie będzie, ale tym razem nie będzie mnie tylko kilka dni. Będę miała operację, która nie jest poważna”. Po tej rozmowie nowa faza zabawy sznurkiem ustąpiła."
W tym fragmencie Winnicott nie traktuje sznurka jako symbolu w sensie klasycznym, lecz myśli o nim w kategoriach funkcji. Sznurek ma łączyć - pojawia się tam, gdzie doświadczenie psychiczne dziecka nie jest jeszcze zdolne utrzymać ciągłości relacji w nieobecności obiektu. Jest próbą poradzenia sobie z separacją poprzez jej konkretne zaprzeczenie.
Zmienia się tu punkt ciężkości z pytania „co to znaczy?” na „co to robi?”.
Sznurek działa jak prosta proteza relacji i zastępuje to, czego dziecko nie może jeszcze utrzymać psychicznie.
Równie istotna jest sama interwencja. Winnicott nie interpretuje tego dziecku. Tworzy raczej warunki, w których matka może rozpoznać jego stan i ująć go w słowa. To w relacji pojawia się znaczenie. Gdy doświadczenie separacji zostaje pomyślane i nazwane, działanie (wiązanie) przestaje być dla chłopca konieczne.
Ważny jest też powrót objawu, który nie jest porażką, lecz wskaźnikiem tego, że sytuacja psychiczna ponownie przekracza możliwości integracyjne dziecka. Winnicott pokazuje tym samym, że objaw nie jest „czymś do usunięcia”, lecz sygnałem granicy zdolności dzoecka do przeżycia separacji bez konkretnego wsparcia.
Ten fragment nie jest więc o sznurku, lecz o przekształceniu objawu w rozumienie i doświadczenie bycia pomyślanym i podtrzymanym.
Można by też zapytać, czym dla Winnicotta były same esy-floresy? czy nie stanowiły swoistego „sznurka”, który łączył ślad, gest i myśl w przestrzeni zabawy?
Cytat pochodzi z książki D. W. Winnicott, Procesy dojrzewania i sprzyjające środowisko, przeł. A. Czownicka, Gdańsk: Imago, 2018. s. 184.
Zdjęcie znalezione w jednym z brazylijskich sklepów z plakatmi (Modernaquadros)