Przeistocza P.

Wskazówki dojazdu Kontakt: praktyka

Przeistocza P. Psychoterapia. Praca kliniczna. Połączenia.

Blog poświęcony refleksji nad życiem psychicznym, procesami stawania się sobą i społeczno-kulturowym wymiarem doświadczenia.

Internet jest dziś bardzo krzykliwym miejscem.Wokół psychoterapii, w związku z pracami nad jej prawnym uregulowaniem, zr...
13/09/2026

Internet jest dziś bardzo krzykliwym miejscem.

Wokół psychoterapii, w związku z pracami nad jej prawnym uregulowaniem, zrobiło się ostatnio bardzo głośno. W tym hałasie łatwo nie zauważyć jej najważniejszej części: tego, co każdego dnia dzieje się zwyczajnie.

Łatwo w tej hałaśliwości pominąć ludzi, którzy każdego dnia prowadzą psychoterapię - siedzą naprzeciwko drugiego człowieka i próbują razem z nim wytrzymać to, co trudne. Odnaleźć coś ważnego. Nie zgubić człowieka.

Nie widać też zmagań tysięcy osób, które zdecydowały się na niełatwą drogę własnej psychoterapii. Tego, ile odwagi czasem potrzeba, żeby po raz pierwszy powiedzieć komuś o tym, czego dotąd nie można było wypowiedzieć. Ile czasu zajmuje zrozumienie czegoś, co przez lata wydawało się niemożliwe do zrozumienia. Ile razy trzeba wracać do tego samego miejsca, zanim zacznie się ono stawać trochę mniej bolesne.

Te zmagania toczą się po cichu. Poza internetem.

I to nie znaczy, że są mniej ważne.

Wojna jest głośna. Psychoterapia jest cicha.
Wymaga zatrzymania się przed reakcją. Wymaga szacunku dla tego, przez co przychodzi drugi człowiek.

Kiedy ktoś wybiera wojnę, a my próbujemy wybierać pokój, nie tylko ten wielki, między państwami, ale także ten mały, budowany pomiędzy dwojgiem ludzi, nie zawsze łatwo przy tym wyborze pozostać.

A jednak wydaje się on najważniejszy.

Wojna szuka zwycięstwa. Pokój szuka człowieka.

Szkoda byłoby zgubić człowieka właśnie wtedy, gdy próbujemy wspólnie tworzyć rozwiązania, które mają służyć ludziom.

Tym bardziej warto pamiętać o tym dzisiaj, gdy obok ważnej pracy nad przyszłością psychoterapii pojawia się tak wiele emocji, niepokoju i sporów.

Kreślę wciąż pytanie jak ocalić tę ciszę, która jest wyrazem głębokiego szacunku dla drugiego człowieka?

We wrześniu we Wrocławiu odbędzie się sympozjum z okazji 10-lecia Dolnośląskiej Szkoły Psychoterapii.Niestety, z przyczy...
20/08/2026

We wrześniu we Wrocławiu odbędzie się sympozjum z okazji 10-lecia Dolnośląskiej Szkoły Psychoterapii.

Niestety, z przyczyn osobistych nie będę mogła wziąć w nim udziału. To cenne, kiedy myśl może krążyć pomiędzy miejscem a ludźmi - życzę więc dobrego spotkania i tego, co ciekawego może wydarzyć się właśnie pomiędzy. 🍂

ZAPRASZAMY! WROCŁAW!
http://psychoterapiapsychoanalityczna.pl/?page_id=595

Coraz częściej wartość rozmowy, wieloznaczności i złożoności musi dziś uzasadniać swoje istnienie.Tendencja ta dotyczy r...
17/07/2026

Coraz częściej wartość rozmowy, wieloznaczności i złożoności musi dziś uzasadniać swoje istnienie.
Tendencja ta dotyczy również sposobu, w jaki myślimy o ludzkiej psychice. Im bardziej świat uczy nas podążania gotowymi schematami, tym łatwiej przeoczyć człowieka. Myśl psychoanalityczna zaczyna się gdzie indziej - od spotkania z tym, co w drugim człowieku niepowtarzalne.

Postęp rodzi się z ciekawości wobec tego, co jednostkowe i osobliwe. Z gotowości do pozostawania przy pytaniu, zanim pojawi się odpowiedź.
Każdy, kto spotyka się z ludzkim cierpieniem, wie, że dwie osoby z tą samą diagnozą mogą opowiadać zupełnie inne historie.

Współczesna psychoanaliza nie jest jedynie dziedzictwem historycznej tradycji. Rozwija się zarówno w praktyce klinicznej, jak i na uniwersytetach, w recenzowanych czasopismach naukowych oraz w badaniach prowadzonych na całym świecie. Mimo to jej obraz w polskiej debacie publicznej bywa zaskakująco odległy od tego, czym jest dzisiaj. Dlaczego?

Polska myśl psychoanalityczna przez dziesięciolecia rozwijała się w warunkach historycznej nieciągłości, której skutki odczuwamy do dziś. Podczas gdy w wielu krajach psychoanaliza mogła rozwijać się nieprzerwanie - na uniwersytetach, w praktyce klinicznej i kulturze - w Polsce jej ciągłość została przerwana, podobnie jak ciągłość wielu innych nurtów życia intelektualnego i kulturowego.

Współczesne spory dotyczą nie tylko psychoanalizy, ale również miejsca, jakie przyznajemy dziś znaczeniu, podmiotowości oraz uważnemu spojrzeniu na człowieka i życie społeczne - zawsze osadzonemu w historycznym, kulturowym i niepowtarzalnym kontekście.

Każde pokolenie dziedziczy nie tylko wiedzę, ale także luki po tym, co zostało przemilczane lub przerwane. Pytaniem wartym ciągłego namysłu nie jest tylko to, co można zmierzyć, lecz również to, jakie znaczenia zostały przerwane i jaki wpływ ich utrata wywiera na sposób, w jaki dziś myślimy o człowieku oraz na wizję człowieka, którą upowszechniamy.

Zachęcam do przeczytania wartościowego opracowania Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego, opublikowanego w odpowiedzi na artykuł, który ukazał się w „Gazecie Wyborczej”. Jest ono przykładem tego, jak można odpowiadać na uproszczenia - w sposób podmiotowy, precyzyjny i z szacunkiem dla złożoności opisywanych zjawisk.

Szanowni Państwo,

Poniżej zamieszczamy fragment tekstu, przygotowanego przez Annę Czownicką przy współudziale Gustawa Sikory i Moniki Barwińskiej.

„W 2017 ukazał się artykuł Lecha Kality i Magdaleny Chrzan-Dętkoś zawierający przegląd aktualnych badań empirycznych dotyczących efektywności terapii psychoanalitycznej, z którego wynika niepodważalny status terapii psychoanalizą jako skutecznej metody leczenia. Metoda ta, nastawiona nie tyle na redukcję objawów, co na proces zmiany psychicznej, pozwala badać zakres i stabilność zmiany na żywo w sytuacji klinicznej i określać w kontakcie z pacjentem możliwy zakres i kierunek dalszej zmiany. Badania wskazują na występujący w niej tak zwany efekt uśpienia, opisujący zjawisko, w którym poprawa lub zmiana terapeutyczna ujawnia się lub przybiera na sile po pewnym czasie od zakończenia terapii; wykazują także, że jedynie w wyniku terapii psychoanalitycznych osiąga się trwałe kompetencje w radzeniu sobie z relacjami, zmianami oraz sytuacjami kryzysowymi. Potwierdzają to zaprezentowane przez Marianne Leuzinger-Bohleber na corocznej konferencji Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego w maju 2026 roku wyniki empirycznych badań niemieckich LAC oraz MODE (długoterminowe badanie, które nadal trwa); wynika z nich, że terapia psychoanalityczna ma statystycznie porównywalną do innych podejść psychoterapeutycznych skuteczność w momencie kończenia leczenia, ale w stosunku do niektórych zaburzeń psychicznych osiąga trwalszy efekt – na przykład w przypadku depresji, depresji po przeżytej traumie, zaburzeń psychosomatycznych, zaburzeń jedzenia i zaburzeń osobowości (zwłaszcza osobowości z pogranicza). Tłumaczy to fakt, iż w odróżnieniu od innych rodzajów terapii wskutek terapii psychoanalitycznej dochodzi do zmian strukturalnych osobowości pacjentów.

Psychoanaliza zajmuje również ważne miejsce w świecie nauki, czego odzwierciedleniem jest jej obecność na uniwersytetach w krajach szeroko rozumianego Zachodu, wszędzie tam, gdzie nauka nie była kontrolowana przez politykę.”

W komentarzu zamieszczamy link do artykułu, usunięty fragment w jego pierwotnym kształcie oraz bibliografię.

Czy współczesna neuronauka spotyka dziś psychoanalizę?Coraz więcej wskazuje na to, że współczesna neuronauka opisuje zja...
13/07/2026

Czy współczesna neuronauka spotyka dziś psychoanalizę?

Coraz więcej wskazuje na to, że współczesna neuronauka opisuje zjawiska dobrze znane psychoterapeutom i psychoanalitykom, choć obie dziedziny posługują się zupełnie innym językiem.

Do tej refleksji skłania nowy artykuł Erika Stänickego, Bendika Sparre Hoveta i Line Indrevoll Stänicke z Uniwersytetu w Oslo pt. Freud's Model of the Mind Within a Predictive Processing Neuroscientific Paradigm, opublikowany w czasopiśmie Entropy (2026).

Jeżeli autorzy mają rację, oznacza to nie tylko nowe spojrzenie na psychoanalizę i psychoterapię, które otwiera możliwość budowania wspólnego języka.

Współcześnie neuronauka rozwija wiele modeli opisujących sposób funkcjonowania mózgu. Jednym z nich jest tzw. paradygmat predykcyjny (predictive processing). W dużym uproszczeniu zakłada on, że mózg nie jest biernym odbiorcą rzeczywistości. Nieustannie, na podstawie tego, co już zna, próbuje przewidywać to, co za chwilę się wydarzy, a następnie porównuje te przewidywania z tym, czego rzeczywiście doświadczamy, i w razie potrzeby je aktualizuje.

Te przewidywania wpływają na to, jak postrzegamy świat, jak reagujemy i co czujemy. Nasze doświadczenie nie jest więc prostym odbiciem rzeczywistości, ale wynikiem nieustannego dialogu między tym, czego się spodziewamy, a tym, czego rzeczywiście doświadczamy. Bywa jednak, że ten proces aktualizacji staje się mało elastyczny - na przykład wskutek doświadczeń traumatycznych. Wówczas wcześniejsze doświadczenia mogą nadal organizować sposób przeżywania świata, mimo, że rzeczywistość uległa zmianie.

Erik Stänicke, Bendik Hovet, Line Indrevoll Stänicke i współpracownicy z Wydziału Psychologii Uniwersytetu w Oslo w swoim artykule (2026 r.) zwracają uwagę, że ten model jest zaskakująco bliski temu, o czym psychoanaliza mówi od ponad stu lat. Ich zdaniem neuronauka i psychoanaliza opisują wiele tych samych procesów psychicznych, choć każda robi to z innej perspektywy. Neuronauka bada biologiczne mechanizmy funkcjonowania mózgu, natomiast psychoanaliza stara się zrozumieć, jak procesy te są przeżywane przez człowieka i jak kształtują jego relacje oraz sposób doświadczania świata.

Jednym z przykładów jest psychoanalityczne pojęcie projekcji. Autorzy uważają, że można je dobrze zrozumieć właśnie w świetle współczesnych teorii predykcyjnego działania mózgu.

„Kiedy przypisujemy innym ludziom określone cechy, intencje lub uczucia, nasz mózg organizuje doświadczenie świata zgodnie z wcześniej ukształtowanymi oczekiwaniami” - mówi Erik Stänicke.

Często jeszcze zanim świadomie ocenimy sytuację, nasz umysł interpretuje ją przez pryzmat tego, czego nauczył się wcześniej. To pokazuje kierunek myślenia autorów. Przykładowo osoba wychowująca się w środowisku, w którym przemoc była czymś „normalnym”, może mieć później trudność z jej rozpoznawaniem lub reagowaniem na nią, ponieważ właśnie taki sposób przeżywania świata stał się dla niej przewidywalny. To oczywiście przykład skrajny. Czasem wystarczy, że w rodzinie pewne role lub sposoby reagowania były na tyle sztywne, iż nie pozostawiały przestrzeni na inne rozumienie doświadczeń. To, co początkowo było sposobem przystosowania się do konkretnego środowiska, z czasem zaczyna organizować sposób, w jaki myślimy o sobie, innych ludziach i świecie.

Wracając do artykułu - badacze opisują dwa sposoby reagowania. Możemy zmieniać własne przewidywania pod wpływem nowych doświadczeń (perceptual inference) albo próbować sprawić, by rzeczywistość potwierdziła nasze wcześniejsze oczekiwania (active inference).

Zarówno teoria predykcyjnego mózgu, jak i psychoanaliza opisują umysł jako system dążący do stabilności i przewidywalności. Niepewność jest dla niego trudna, dlatego często opieramy się na tym, co już znamy - nawet jeśli nie zawsze nam to służy. Psychoterapia często zaprasza do wytrzymywania niepewności, zadawania pytań i pozostawania przez chwilę bez gotowych odpowiedzi. Możliwe, że dlatego zmiana tak często wiąże się z osłabieniem dotychczasowych mechanizmów obronnych. To, co chroniło nas przed bólem, może jednocześnie chronić przed możliwością zobaczenia czegoś nowego. To wtedy pojawia się szansa tworzenia nowych sposobów rozumienia siebie i świata.

Z perspektywy neuronauki można by powiedzieć, że otwieramy przestrzeń dla bardziej elastycznej aktualizacji naszych przewidywań. Bywa to jednak doświadczenie silnie poruszające emocjonalnie, dlatego wymaga czasu, bezpiecznej relacji i odwagi do ruszenia w nieznane. Wielu osobom skojarzy się to zapewne z psychoanalityczną zasadą swobodnych skojarzeń. W ten sposób możemy zacząć lepiej orientować się w naszych dotychczasowych ścieżkach, ale również, kiedy zaistnieje potrzeba - stopniowo wybierać nowe.

Zdaniem autorów takie spojrzenie może również pomóc lepiej rozumieć zaburzenia psychiczne.

„Sztywne i utrwalone objawy, takie jak przekonania paranoiczne czy uwewnętrzniony krytyczny głos, mogą być rozumiane jako stabilne, lecz mało elastyczne modele predykcyjne.”

Przykładowo osoba, która wielokrotnie doświadczała przemocy lub odrzucenia, może zacząć automatycznie odtwarzać podobny układ również w nowych relacjach. W efekcie odmienne sytuacje bywają odczytywane przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, ponieważ właśnie tego spodziewa się umysł. Zdarza się również, że przemocowe lub poniżające relacje stają się nieświadomie tym, co wydaje się najbardziej znajome, a więc w pewnym sensie także bezpieczniejsze.

Bywa też, że nieświadomie odtwarzamy znane nam układy relacyjne niemal jeden do jednego. Wówczas nasze życie może stopniowo stawać się pasmem powracających kłótni, napięć, poczucia utknięcia czy emocjonalnej martwoty, które sprawiają wrażenie, jakby wciąż rozgrywał się ten sam scenariusz. W psychoanalizie zjawisko to określa się mianem przymusu powtarzania. Być może to tutaj oba języki - psychoanalizy i neuronauki - spotykają się szczególnie wyraźnie.

Nie reagujemy wyłącznie na świat.

Reagujemy również na świat, którego nauczyliśmy się spodziewać.

Zmiana nie polega wyłącznie na zdobywaniu nowej wiedzy. Potrzebuje również doświadczenia, które nie mieści się w naszych dotychczasowych przewidywaniach.

Oczywiście takie utrwalone modele nie wpływają jedynie na relacje. Mogą organizować całe nasze życie - sposób, w jaki postrzegamy siebie, interpretujemy wydarzenia, podejmujemy decyzje czy wyobrażamy sobie przyszłość. Czasem żyjemy bardziej zgodnie z dawnymi doświadczeniami niż z tym, co rzeczywiście dzieje się tu i teraz. Z tej perspektywy łatwiej zrozumieć, dlaczego trwała zmiana psychiczna zwykle wymaga czasu.

„Oba modele pokazują również, że nasze oczekiwania wobec świata zewnętrznego są zakorzenione nie tylko poznawczo, lecz także w pamięci proceduralnej, która wyraża się w naszych relacyjnych sposobach bycia.”

Trudno zmienić swoje życie wyłącznie siłą woli. Zmiany wymagają nie tylko nowych przekonań, ale również odpowiednich warunków i nowych doświadczeń, które stopniowo reorganizują sposób, w jaki przeżywamy siebie i świat. Z tej perspektywy można przypuszczać, że źródłem trwałej zmiany rzadko bywa sama wiedza czy argumenty albo gotowe rozwiązania, nawet jeśli dobrze je znamy z książek lub badań. Znacznie częściej zmienia nas to, co przeżywamy w spotkaniu z drugim człowiekiem - coś, co wydarza się między ludźmi i porusza nas emocjonalnie.

Nasze doświadczenia z czasem mogą stać się „wcielonym” sposobem bycia - sposobem przeżywania siebie, innych ludzi i otaczającego świata. Organizują nasze oczekiwania, wybory i relacje, zanim zdążymy je świadomie rozpoznać lub nazwać. Dlatego tak często niezbyt świadomie odtwarzamy utrwalone sposoby odnoszenia się do innych w codziennym życiu - w bliskich związkach, rodzinie, pracy czy innych ważnych relacjach.

Autorzy idą jednak jeszcze dalej i proponują nowe spojrzenie na psychoanalityczne pojęcie wglądu:

W psychoanalizie wgląd od dawna uznawany jest za jeden z centralnych mechanizmów zmiany. Teoria predykcyjna pozwala dziś spojrzeć na niego w bardziej zniuansowany sposób i lepiej zrozumieć, dlaczego odgrywa tak istotną rolę. W procesie psychoanalitycznym pracuje się z przeniesieniem pacjenta na analityka. W tym kontekście wgląd prowadzi do zmiany wtedy, gdy pacjent dostrzega, że jego utrwalone wzorce relacyjne powtarzają się również w relacji z analitykiem. Z perspektywy teorii predykcyjnej można to rozumieć jako moment, w którym pacjent zaczyna dostrzegać, że jego utrwalone przewidywania dotyczące relacji z analitykiem nie odpowiadają temu, co rzeczywiście dzieje się między nimi. Gdy przewidywania nie znajdują potwierdzenia, pojawia się zaskoczenie i związane z nim emocje.

Choć autorzy odnoszą się przede wszystkim do psychoanalizy, podobne założenie odnajdziemy dziś w większości współczesnych nurtów psychoterapii. Różnią się one językiem i techniką, ale łączy je przekonanie, że nasze doświadczenia organizują sposób, w jaki przeżywamy siebie, innych ludzi i świat.

Na zakończenie autorzy piszą:

Połączenie neuronauki i psychoanalizy może otworzyć drogę do bardziej całościowej psychologii, w której zarówno mechanizmy neurologiczne, jak i subiektywne doświadczenie są uwzględnione. W ten sposób możemy rozumieć podmiotowość w bardziej naukowy sposób.

Oba podejścia, mimo odmiennych języków, próbują odpowiedzieć na to samo pytanie: w jaki sposób nasze doświadczenia kształtują to, kim jesteśmy i jak przeżywamy świat.

To tutaj zaczyna się rozmowa, której przez wiele lat brakowało. Nie o tym, kto miał rację, lecz o tym, jak różnymi językami próbować zrozumieć człowieka. Taka rozmowa - prowadzona z ciekawością, a nie potrzebą zwycięstwa - pozwala nauce rozwijać się najpełniej. Wtedy, gdy przestajemy być pewni własnych przewidywań, otwiera się przestrzeń zarówno dla naukowego odkrycia, jak i psychicznej zmiany.

Stänicke, E., Hovet, B. S., & Stänicke, L. I. (2026). Freud's Model of the Mind Within a Predictive Processing Neuroscientific Paradigm. Entropy, 28(3), 318.

Myśli za publikacją na stronie British Psychoanalytic Association

Czy serce może przeżyć całkowite zaćmienie?Bonnie Tyler. 1951-2026 🖤
09/07/2026

Czy serce może przeżyć całkowite zaćmienie?

Bonnie Tyler. 1951-2026 🖤

Zdigitalizowane ciałoLudzie coraz więcej rozmawiają z maszynami.To zdanie jeszcze kilka lat temu należałoby do literatur...
04/07/2026

Zdigitalizowane ciało

Ludzie coraz więcej rozmawiają z maszynami.

To zdanie jeszcze kilka lat temu należałoby do literatury science fiction. Dziś brzmi niemal banalnie. Rozmawiamy z nimi o pracy, o zakupach, o wakacjach. Coraz częściej również o samotności, lęku i rozpaczy.

Jak opisuje „The Wall Street Journal", psychoterapeutka studentki Eri zasugerowała jej korzystanie z chatbota jako wsparcia między sesjami.

Jej terapeutka nie zawsze zgadza się z interpretacjami chatbotów. Mimo to ci cyfrowi towarzysze sprawili, że Eri mogła ograniczyć liczbę spotkań terapeutycznych twarzą w twarz z terapeutką.

Sztuczna inteligencja może być cennym wsparciem w różnych formach terapii. Coś jednak zmienia się w chwili, gdy wsparcie zaczyna oznaczać mniej spotkań z drugim człowiekiem.

Być może właśnie o to chodzi.
A być może właśnie tutaj zaczyna się problem.

Coraz częściej nie siedzimy bezpośrednio obok człowieka, lecz z jego przetworzoną, zdigitalizowaną postacią. Nie z twarzą, tylko z ekranem. Nie z głosem dochodzącym z konkretnego miejsca, lecz z jego cyfrowym odpowiednikiem z głośnika. Zmienia się coś bezpośredniego między ludźmi.

Kilka dni później na stronie IPA pojawił się wykład Emmy Ponce de León „Ciało jako pulsująca granica (pogranicze)”.
Cytując:

Analityk nie tylko słucha wypowiedzi - jest także ciałem rezonującym na drugie ciało.

oraz

Ciało nie jest granicą psychoanalizy, lecz jej najbardziej żywą granicą (w znaczeniu pogranicza, strefy styku, obszaru przeistoczeń)

Trudno o bardziej odległą perspektywę od tej, którą oferuje historia Eri.

Wykład kończy się niepokojącą obserwacją: żyjemy w świecie nadmiaru bodźców, który z jednej strony nieustannie eksponuje ciało, a z drugiej coraz skuteczniej oddala nas od jego bezpośredniego doświadczenia.

Wobec tego warto zadawać pytanie: czym właściwie jest dziś spotkanie terapeutyczne? Gwałtowny rozwój technologii skłania nas do powrotu do podstaw.

Spotkanie terapeutyczne jest wydarzeniem, w którym uczestniczy całe ciało w odniesieniu do drugiego ciała. Pacjentka przekracza próg gabinetu, siada w fotelu lub kładzie się na kozetce. Rejestruje temperaturę pomieszczenia, jego zapach, sposób, w jaki światło wpada przez okno. Słyszy oddech terapeutki, doświadcza ciszy, czuje napięcie własnego ciała, zauważa przyspieszone bicie serca albo drżenie dłoni. Czasem odczuwa skrępowanie, czasem ulgę.
Wszystko pozostaje w nieustannym ruchu.
Terapeutka również uczestniczy w tym procesie. Odbiera obecność drugiej osoby, reaguje na nią, rezonuje z nią. Nagle czuje znużenie, którego wcześniej nie było. Łapie się na tym, że zaczyna się spieszyć albo przeciwnie - ma poczucie, że czas zwolnił. Zauważa napięcie w barkach, trudność w skupieniu lub nieoczekiwany przypływ smutku. Zanim padnie pierwsze słowo, coś już istnieje.
Komunikacja cielesna. Rezonans.

Psychoterapeuci od lat uczą się zwracać uwagę właśnie na ten niewerbalny wymiar spotkania. Jest on przedmiotem niekończących się rozmów podczas szkoleń i superwizji.

Ta przedwerbalna warstwa doświadczenia od początku zajmowała psychoanalizę. Od ponad stu lat psychoterapia próbuje znaleźć język dla tego doświadczenia. Holding. Rêverie. Kontenerowanie. Przeciwprzeniesienie. Różne pojęcia opisujące być może ten sam, kluczowy fenomen.

Już od pierwszych chwil życia ciało dziecka pozostaje w dialogu z ciałem opiekuna. To sposób trzymania, dotyk, napięcie mięśni, rytm oddechu, ton głosu czy kołysanie budują poczucie bezpieczeństwa i stają się fundamentem rozwoju psychiki.

Nie tylko odczuwamy drugiego człowieka.
Stajemy się też inni pod wpływem jego obecności.

Czy nie tak właśnie wzrasta psychika?

Sztuczna inteligencja może analizować język. Potrafi porządkować myśli, proponować interpretacje, wskazywać nowe perspektywy. W wielu sytuacjach może stanowić cenne wsparcie. Nie uczestniczy jednak w tym spotkaniu. Nie oddycha. Nie czerwieni się. Nie czuje napięcia atmosfery w gabinecie. Nie zauważa, że czasem to nie treść wypowiedzi, lecz jej osobliwa forma niesie znaczenie. Nietypowe zestawienie słów może potraktować jak językową niezgrabność, którą należy po prostu poprawiić.Nie doświadcza napięcia, milczenia ani własnej niepewności. Nie odczuwa ciężaru chwili, w której ktoś wypowiada coś na głos do drugiej osoby. To wazna różnica.

Chyba że proces adaptacji zaczyna się odwracać i to człowiek coraz bardziej dostosowuje się do funkcjonowania wśród maszyn, a nie ludzi.

Maurice Merleau-Ponty pisał, że ciało nie jest czymś, co posiadamy, lecz sposobem naszego istnienia w świecie. Najpierw doświadczamy. Dopiero później nadajemy doświadczeniu znaczenie. To niuanse, które często decydują o ogromnej różnicy w przeżywaniu. Znaczenia rodzą się z doświadczenia, a nie odwrotnie. Jeśli tak jest, to psychoterapia jest szczególnym rodzajem wspólnej obecności dwóch ucieleśnionych podmiotów. Tutaj przebiega istotna granica między człowiekiem a sztuczną inteligencją. Niekiedy coś się zmienia ponieważ ktoś pozostał obecny tam, gdzie wcześniej była jedynie samotność.

Jeśli wszystko, co najważniejsze w psychoterapii, mogłoby wydarzyć się przez chatboty, to psychoterapia rzeczywiście przestałaby być potrzebna. Odeszłaby wraz z przekonaniem, że zaangażowana obecność drugiego człowieka ma znaczenie.

Rozwój sztucznej inteligencji przypomina jednak coś, co kiedyś wydawało się oczywiste: pod słowami coś jest. Zanim pojawią się słowa, między ludźmi już coś istnieje. Coś żywego, co może nas zmieniać.

Tego żadna technologia nie potrafi zastąpić.

Ale czy to nadal będzie dla nas ważne?

Korzystając z chwilowej popularności profilu, chciałabym na poważnie zachęcić Państwa, by w najbliższych dniach być szcz...
29/06/2026

Korzystając z chwilowej popularności profilu, chciałabym na poważnie zachęcić Państwa, by w najbliższych dniach być szczególnie uważnym na siebie i innych.
Wysokie temperatury wpływają nie tylko na nasze samopoczucie, ale także na możliwości psychiczne i fizyczne.
W drodze do gabinetów i z powrotem bądźmy uważni na osoby starsze, dzieci oraz zwierzęta, które mogą potrzebować pomocy - czasem wystarczy zaproponować butelkę wody, chwilę cienia czy zwykłe zainteresowanie.
W gabinecie też warto zadbać o wodę dla siebie i dla pacjentów. Jeśli ktoś wyjątkowo źle znosi upał lub podróż w takich warunkach jest zbyt obciążająca, warto rozważyć możliwość spotkania online.

W takie dni czasem niewielki gest może mieć naprawdę duże znaczenie.

;)
28/06/2026

;)

Lepki czas.Koniec szkoły. Kilka dni później. Słońce nagrzewa chodniki. Dom zapada w popołudniową ciszę, przerywaną tylko...
27/06/2026

Lepki czas.

Koniec szkoły. Kilka dni później. Słońce nagrzewa chodniki. Dom zapada w popołudniową ciszę, przerywaną tylko brzęczeniem muchy. Czas gęstnieje.

Taki czas, który wielu z nas pamięta jeszcze z własnego dzieciństwa. Wszystko, na co czekało się przez tyle miesięcy, wreszcie się wydarzyło. Nie trzeba już wstawać do szkoły. Wymęczony plecak leży gdzieś w kącie. Pierwsze dni smakują czystą ulgą. A potem, niemal niepostrzeżenie, przychodzi nuda.

Nuda.

Nie ta przelotna, którą łatwo zagłuszyć. Inna. Gęsta. Lepka. Rozciągnięta. Taka, w której czas przestaje prowadzić nas za rękę. Rytm puszcza. Czas się rozejrzeć.

Na słowo „nuda“ wielu dorosłych od razu przyspiesza puls. Ciało napina się od wewnętrznego przymusu: trzeba coś zrobić, czymś zapełnić, jakoś zaradzić. Dziecko się nudzi -więc trzeba mu coś wymyślić. Jakby nuda była porażką wyobraźni. Albo organizacyjną klapą. Jakby świadczyła o tym, że coś zostało zaniedbane.

A może nie?

Może nuda jest chwilą, w której nic nie zostało jeszcze przesądzone. Można pobyć przy sobie. To, co najbardziej własne, rzadko przychodzi na wezwanie. Pojawia się raczej wtedy, gdy błądzimy bez planu. Kiedy coś zatrzyma wzrok. Kiedy wróci obraz, którego się nie szukało. Kiedy ręka sięga po przedmiot zapomniany od miesięcy.

Wyczuć siebie.

Nie zagłuszyć. Nie wymyślić.

Wyczuć. Rozpoznać.

Nie sposób tego zaplanować. Potrzebna jest do tego bezczynność.

Ale nie ta współczesna, w której palec nieustannie ślizga się po ekranie, chłonąc kolejne obrazy. To ciągła aktywność. Zręczny kamuflaż, który tylko udaje nudę. Wypełnia każdą szczelinę czasu, zanim zdąży stać się przestrzenią.

Chodzi o inną bezczynność. Taką, która błądzi. Rozgląda się. Jeszcze nie wie. Czegoś jej brakuje. Coś by chciała. Nasłuchuje.

Ubywa nam szczelin czasu. Coraz szybciej.

To paradoks współczesności, że coraz trudniej pozwalamy sobie na życie, którego nie da się od razu zorganizować i uzasadnić. Kosztem tego jest utrata czasu, który nie musi od razu okazać się do czegoś „przydatny”. Nuda odbiera nam gotowe odpowiedzi i nie oferuje nic poza własną, lepką nieznośnością.

Dziecko snuje się po domu. Zagląda do szafy. Pozwala, by coś je zawołało z ukrycia. Bierze do ręki przedmiot, którego nie dotykało od miesięcy. Czuje go pod palcami, chłód metalu lub szorstkość drewna. Czy ten niebieski odcień zawsze tak mu się podobał? Idzie do ogrodu. Wraca. Znowu wychodzi. Z zewnątrz wydaje się, że nic się nie dzieje.

Warto być ostrożnym wobec tego, co wygląda na „nic”.

Tam czasem formuje się coś, czego pod żadnym pozorem nie można przyspieszyć, bo po prostu zniknie.

Takie może być lato.

Czas lepki.

Na tyle lepki, by nie trzeba było od razu się odrywać.

Na tyle lepki, by jeszcze trochę w nim pobyć.

Małe pytania o sprawy najważniejsze.Kto tam w środku jest?Czy wszystko z nim dobrze?Czy mnie usłyszy?Czy pozna mój głos?...
23/06/2026

Małe pytania o sprawy najważniejsze.

Kto tam w środku jest?

Czy wszystko z nim dobrze?

Czy mnie usłyszy?

Czy pozna mój głos?

Gdzie mam stać, kiedy przyjdzie?

Czy będę wiedział, co robić?

Czy można kochać kogoś, kogo jeszcze się nie zna?

Czy można się go bać?

Jak się trzyma taką małą głowę?

Czy ja też mogę je usypiać?

Co robić, kiedy płacze?

Czy wie, że jestem jego tatą?

Skąd mam wiedzieć, czego potrzebuje?

Co to jest gruszka?

Czy ten katar jest groźny?

Dlaczego nie śpi?

Dlaczego ja nie śpię?

Jak ono nauczyło się chodzić?

Kiedy zaczęło tak szybko rosnąć?

Jak to możliwe, że już tyle potrafi?

Czy upadło za mocno?

Mam podnieść czy poczekać?

Czy ono patrzy już na świat?

Czy patrzy też na mnie?

Patrzy na świat.

Patrzy na mnie.

Dlaczego nie mogę wytrzymać?

Dlaczego czasem chcę wyjść i zamknąć za sobą drzwi?

Dlaczego nikt nie mówił, że można jednocześnie kochać i złościć się?

Jak się płacze?

Czy inni też tak mają?


Dlaczego mój tata tego nie robił?

Czy nie umiał?

Czy nie mógł?

Czy nie miał z kim o tym porozmawiać?

Co chcę zachować z tego, co dostałem?

Czego nie przekazać dalej?


Jak opowiada się świat?

O wojnie?

O strachu?

O samotności?

Kiedy powiedzieć, że świat nie zawsze jest sprawiedliwy?

Kiedy powiedzieć, że jest jedynym, jaki mamy?

Skąd będzie wiedziało, co naprawdę ma znaczenie?

Jak pokocha świat, którego nie wybierało?


Czy ono jeszcze mnie potrzebuje?

Dlaczego zamyka drzwi?

Czy mam pytać?

Czy czekać?

Jak być blisko, kiedy nie chce bliskości?

Jak puszczać, nie tracąc?

Kim się staje?

Kim ja się stałem?

Które z tych pytań były naprawdę o nie?

A które o mnie?

Jak poradzę sobie bez niego?

Jak poradzi sobie beze mnie?

Dla wszystkich, którzy stają się tatami i wszystkich, którzy każdego dnia uczą się nimi być na nowo - życzenia odwagi do zadawania małych pytań o sprawy najważniejsze.

Adres

Wroclaw
56-400

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Przeistocza P. opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Praktyka

Wyślij wiadomość do Przeistocza P.:

Skróty

Udostępnij

Kategoria