31/05/2026
Co dzieje się z placami zabaw, kiedy dorastamy?
Nie pytam tutaj o huśtawki, podwórka i kryjówki między blokami, ale o przestrzenie, w których można było coś odkrywać, eksplorować, być całym sobą w ruchu bez celu, ukierunkowania na efekt.
Łotewska malarka Jana Brike od najmłodszych lat była poddawana rygorystycznemu kształceniu artystycznemu, które przygotowywało dzieci do tworzenia sztuki zgodnej z wymogami sowieckiego realizmu socjalistycznego. W jej obrazach można odnaleźć ślady poszukiwania przestrzeni wolnej od tego rodzaju przymusu. Jej słowa:
„Czasami myślałam, że maluję dzieci, bo sama nie mogę być dzieckiem. Wychowywałam się w bardzo ograniczonym środowisku. Poczucie winy i wstydu z powodu niemal wszystkiego było uważane za normalne. Dobrze ukrywałam swoją dzikość i pragnienie życia z otwartością i bezpośredniością. Wywabiam to beztroskie, dzikie dziecko, by żyło pełnią życia poprzez moją sztukę. Ja sama wciąż walczę, by to robić w swoim życiu.”*
To przestrzenie, w których można doświadczać siebie poza nakazami, oceną czy zawstydzeniem, w których coś może zostać odkryte, a nie jedynie wykonane.
Można by je nazwać placami zabaw.
Ostatnio coraz częściej wracam do lokalnych badań pokazujących, jak ludzie dorastają w konkretnych miejscach i warunkach życia. Szczególnie ważne wydają mi się lokalne opracowania, gdyż konteksty, w których żyjemy są odmienne dla każdego regionu i mikroklimatu życia. Miasta, dzielnice, osiedla, małe miasteczka i wioski - każdy z nas ma różne specyficzne środowiska, doświadczenia, szanse. Nie sposób przyłożyć do nas jedynie szerokiej statystycznej miary.
Sięgnęłam więc do pracy wrocławskiej badaczki Agnieszki Janik ‘Podwórkowe przestrzenie i miejsca zabaw. Studium pedagogiczno-kulturowe’. Badała ona place zabaw i dzieci z Przedmieścia Oławskiego – dzielnicy położonej tuż obok ścisłego centrum Wrocławia, gdzie stare kamienice, społeczne nierówności, migracje i procesy rewitalizacji spotykają się na kilku sąsiadujących ulicach.
Dzieci tam znały swoje podwórka w szczególny sposób, ponieważ się nimi bawiły. Nie mówiły o nich językiem urbanistów czy architektów.
Mówiły do badaczki:
„Ja wiem, co tutaj jest wszędzie. To jest moje podwórko”.
Albo:
„Pani nie zna wszystkich ulic? Ja tutaj wszystkie znam”.
Jak pokazują badania, dzieci zdobywały w ten sposób przede wszystkim wiedzę i umiejętności potrzebne do funkcjonowania w swoim najbliższym otoczeniu.
Zanim jednak stały się one kompetencjami, były także efektem nieustannego eksplorowania podwórek, przejść, bram i zakamarków, które dzieci poznawały poprzez zabawę.
Dzieci wiedziały, gdzie najlepiej schować się podczas zabawy w chowanego. Który murek wyznacza granice obcego terytorium. Rozpoznawały nie tylko przestrzeń, ale również ludzi, zwierzęta i rytmy codziennego życia.
Była to wiedza szczególnego rodzaju.
Nie powstawała przez obserwowanie przestrzeni z zewnątrz, ani przez naukę z podręczników.
Powstawała przez zamieszkiwanie jej.
Przez zabawę.
Co więcej, dzieci nie ograniczały się do korzystania z miejsc zgodnie z ich przeznaczeniem. Przekształcały je. Bramy, schody, podwórka czy przejścia między budynkami stawały się elementami własnych światów.
Jak pisze badaczka, podobne sceny można odnaleźć w albumie Street Play Marthy Cooper dokumentującym życie dzieci w najuboższych dzielnicach Nowego Jorku lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.
Wśród opuszczonych budynków, gruzu i biedy dzieci budowały własne światy. Skakały na stare materace, wspinały się na ogrodzenia, wykorzystywały hydranty jako źródło wodnych zabaw.***
To, co dla dorosłych było ruiną, dla nich stawało się możliwością.
Nie tyle możliwością zabawy, ile przekształcania rzeczywistości w przestrzeń znaczenia, poznawania siebie i świata.
Jednocześnie badaczka zwraca uwagę, że umiejętności zdobywane na podwórkach pozwalały dzieciom dobrze odnajdywać się w najbliższym otoczeniu, ale nie wszystkim otwierały takie same możliwości wyjścia poza nie.
Dlatego interesowały ją nie tylko same miejsca zabawy, lecz także to, w jaki sposób społeczne, kuluralne i infrastrukturalne przemiany miasta mogą poszerzać przestrzeń możliwości dostępnych dzieciom. Pytanie nie dotyczyło wyłącznie tego, jak dzieci bawią się na podwórkach, ale również tego, jakie światy stają się dla nich osiągalne i co pomaga przekraczać granice własnego otoczenia, również wtedy, gdy środowiska, w których dorastały, były ograniczające.
Niektóre podwórka stają się dla nas punktem oparcia. Inne bywają zbyt ciasne, by pomieścić wszystko, kim moglibyśmy się stać. Przez całe życie szukamy kolejnych podwórek. Szczególnie wtedy, gdy to, co znane, było dla nas trudne, ograniczające albo bolesne.
Rzadko uczymy się czegoś naprawdę ważnego dlatego, że ktoś podał nam gotową odpowiedź. Częściej dzieje się to wtedy, gdy możemy przez jakiś czas czegoś nie wiedzieć. Krążyć wokół problemu, próbować różnych dróg, gubić się i odnajdywać. Kiedy możemy przez jakiś czas pozostać w drodze.
Potrzeba takich przestrzeni nie znika wraz z dzieciństwem. Zmieniają się jedynie miejsca, w których ich szukamy.
Co dzieje się z tą zdolnością, kiedy dorastamy?
A może jeszcze wcześniej warto zapytać: co współcześnie pomaga ją podtrzymywać?
Co daje nam dostęp do nowych światów, nowych doświadczeń i nowych sposobów myślenia o sobie i otoczeniu?
Żyjemy w czasach gwałtownych przemian technologicznych, społecznych i kulturowych. Niektóre osoby mają dostęp do wielu „podwórek” - różnych środowisk, języków, ludzi, miejsc i możliwości. Inne pozostają znacznie silniej związane z tym, co mogły poznać jedynie w swoim otoczeniu.
Pytanie o zabawę okazuje się więc także pytaniem o szanse rozwojowe. O to, co pozwala nam przekraczać granice własnego doświadczenia i spotykać się z czymś nowym, nie tracąc przy tym kontaktu z tym, skąd pochodzimy.
Być może to miał na myśli Donald Winnicott, pisząc o zabawie jako jednym z fundamentów życia psychicznego. W jego ujęciu zabawa była sposobem pozostawania żywo zainteresowanym sobą i światem.
Człowiek bawiący się nie wie jeszcze, do czego doprowadzi go jego aktywność. Nie realizuje planu. Nie wykonuje zadania. Pozwala sobie na odkrywanie.
Wiele cennych ludzkich doświadczeń przypomina zabawę bardziej niż pracę.
Czytanie książki.
Pisanie.
Rozmowa
Tworzenie.
A czasem także psychoterapia jako jedno z miejsc, w których dorośli odzyskują dostęp do takich przestrzeni.
Psychoterapia odbywa się tam, gdzie spotykają się dwa obszary zabawy – pacjenta i terapeuty.
Dwa obszary żywej ciekawości.
Jeśli zabawa staje się niemożliwa, pisał Winnicott, zadaniem terapii jest przywrócenie zdolności do zabawy.
Tego rodzaju przestrzeń często prowadzi przez miejsca bolesne, zawstydzające albo długo omijane. Pozostaje jednak przestrzenią, w której można badać własne doświadczenie bez konieczności natychmiastowego rozstrzygnięcia, kim się jest i co należy zrobić. To miejsce, w którym można wracać do własnych doświadczeń jak do znanych podwórek, ale także próbować nowych dróg - takich, które wcześniej były niedostępne albo zbyt trudne, by nimi pójść samemu.
Dzieci potrzebują placów zabaw nie tylko dlatego, że potrzebują huśtawek.
Potrzebują ich, ponieważ potrzebują przestrzeni do odkrywania siebie i świata.
Dorośli również.
Dorosłość nie odbiera nam potrzeby placów zabaw.
Odbiera nam raczej łatwość, z jaką kiedyś do nich wchodziliśmy.
Dlatego tak ważne staje się dziś pytanie nie tylko o to, gdzie one są, ale czy wciąż umiemy rozpoznać je wtedy, gdy przestają przypominać podwórko, a zaczynają mieć formę rozmowy, relacji, sztuki, terapii czy środowiska.
Nasza szansa jest w tym, że uczymy się na nowo znajdować przestrzenie, w których coś w nas może jeszcze ożyć.
To otwierające.
Można coś sprawdzić, zgubić się, zmienić kierunek, odkryć nowe przejście.
Można się zdziwić.
To ważne pytanie dorosłości - gdzie dziś znajdują się nasze place zabaw?
*Jana Brike, Painting Adolescence To Make Peace With Her Past (2015), Buzzworthy.
**Agnieszka Janik, Podwórkowe przestrzenie i miejsca zabaw. Studium pedagogiczno-kulturowe (2021), Uniwersytet Wrocławski.
***Martha Cooper, Street Play (2011).
Na zdjęciu Jana Brike ze swoimi obrazami, źródło: Buzzworthy oraz Zdjęcie z przedmieścia oławskiego źródło wikimedia Autorstwa vorwerk / fotopolska. eu, CC BY-SA 3.0