27/07/2026
Oto prawda dlaczego mamy demografię jaką mamy. Wszyscy oczekują cudów łącznie z NFZ za darmo. Kiedyś pytałem u źródła czemu tak jest i oto jaki usłyszałem punkt widzenia. NFZ NIE PŁACI,ALE REFUNDUJE TYLKO KOSZT , W TYM WYPADKU SAM PORÓD. Za łóżko, ogrzewanie, żywienie amortyzację sprzętu, prąd, zamiatanie podwórka OI CIECIA NA BRAMCE MA PŁACIĆ ORGAN ZAŁOŻYCIELSKIE DO KTÓEGO NALEŻY SZPITAL. A że nominalnym właścicielem jest powiat lub Marszałek Województwa wieć on ma za to płącić. Paradoksem jest, że on domaga się od szpitala, aby ten przynosił dochód, nawet kosztem jakości usług. Więc jak było na moich dyżurach, gdzie szef poganiał bacikiem w stylu ..."Więcej porodów, więcej porodów". Apteka wydawała określoną ilość lekó na dyżur, czyli 2 pudełka oksytocyny, ileś tam antybiotyku, heparyny itd codziennie tyle samo. Czasem były 3 porody, a czase w pełni kiedy kobiety krwawią i 15. Czy sądzicie, że stany lekowe były uzupełniane? Nie bo koszt miał być zawsze taki sam czyli średnio 5 porodów. Całe szczęście nie jestem już w tym kieracie. Mimo tego wyścigu oddział przynosił 100tyś straty miesięcznie. To jest kapitalizm regulowany , który chcieli właśnie zastosować przy paliwach. Nie ważne jak wysoka jest cena hurtowa tym nie możesz podnieść ceny bo osiągniesz nieuzasadnione zyski. A akcyza i vacik do dziurawego wiadra budżetu Tuska. Więc 8 zł za diesla to głównie akcyza i podatek Polaku.
Poród kosztuje szpital 17 tysięcy złotych. NFZ płaci 6,6 tysiąca. To nie demografia zamyka porodówki, tylko wycena❗
Powtarza się wygodną wymówkę, że porodówki znikają, bo rodzi się mniej dzieci. To półprawda, która odwraca uwagę od sedna. Prawdziwym powodem jest wycena oderwana od rzeczywistych kosztów.
Spójrzmy na liczby.
◾ Średni koszt porodu w polskim szpitalu to około 17,4 tysiąca złotych
◾ Refundacja z NFZ wynosi około 6,6 tysiąca złotych
◾ W jednym ze szpitali wojewódzkich średni przychód za poród w 2024 roku to 4796 złotych, przy koszcie 15 275 złotych. W skali roku dało to 4,6 miliona złotych straty na samym oddziale położniczym
Dyrektor szpitala powiatowego w Płońsku ujął to brutalnie, ale trafnie. Z punktu widzenia finansów lepszym pacjentem jest osoba nietrzeźwa niż kobieta rodząca, bo za pierwszą szpital dostaje blisko 5 tysięcy złotych przy niskich kosztach, a za poród połowę tego.
Efekt tej arytmetyki widać na mapie Polski. Zamknięto już ponad 100 oddziałów położniczych. W 132 spośród 380 powiatów nie ma dziś ani jednej porodówki. Tylko w tym roku zamknięto kolejnych pięć.
Medycyna nigdy nie będzie się opłacać w sensie biznesowym i nie o to w niej chodzi. Szpital to nie firma, tylko element bezpieczeństwa państwa. Rozliczanie porodówki jak sklepu jest błędem u samych podstaw.
Co trzeba zrobić?
Po pierwsze, podnieść wycenę świadczeń położniczych do poziomu realnych kosztów.
Po drugie, przeprowadzić rozsądną konsolidację oddziałów w najmniejszych powiatach, tam gdzie liczba porodów jest na prawdę niska. Ale to wymaga całościowej reformy szpitalnictwa, a nie cichego wygaszania kolejnych placówek rękami samorzadowców.
Bo dziś dzieje się rzecz najgorsza. Państwo nie reformuje, tylko pozwala, by porodówki umierały same, dławione niedoszacowaną wyceną. To dzialanie perfidne i specjalne. Rządzący spychają odpowiedzialność polityczną za likwidację na powiaty.