07/08/2026
Media społecznościowe rozwijają się w piorunującym tempie. Tylko czy nasza świadomość rozwija się razem z nimi?
Gonimy za trendami, śledzimy je, powielamy, scrollujemy, scrollujemy… i gdzieś po drodze zapominamy, że patrzymy na świat ONLINE. Świat pokazany w kilkusekundowych fragmentach, często wyjęty z kontekstu i nie zawsze tak prawdziwy, jak nam się wydaje.
Ostatnio brałam udział w szkoleniu dla branży medycyny estetycznej. Nie jako uczestniczka, tylko jako content creatorka. W międzyczasie słuchałam jednak prelekcji, lubię poszerzać swoje horyzonty również poza własną branżą.
❗I w pewnym momencie usłyszałam zdanie, które naprawdę mnie zmroziło:
„Do gabinetów coraz częściej przychodzą osoby, które zobaczyły konkretny zabieg na TikToku i chcą, aby lekarz wykonał u nich dokładnie to samo”.
Kiedy piszę ten opis, wraca do mnie to samo zdenerwowanie. Bo słuchajcie, social media nie są gabinetem lekarskim.
Liczba wyświetleń nie jest kwalifikacją medyczną. A osoba z dużym kontem nie staje się ekspertem tylko dlatego, że mówi pewnie i potrafi przekonująco pokazać efekt danego zabiegu.
Nie potrafię zrozumieć (z poziomu empatii owszem, jednak racjonalnie już nie), jak można powierzać decyzje dotyczące własnego zdrowia komuś z internetu, nie zatrzymując się nawet na chwilę, aby sprawdzić:
▪️Kim jest ta osoba?
▪️Dlaczego o tym mówi?
▪️I na jakiej podstawie mam jej zaufać?
Jak wiecie, jestem strateżką i wspieram kobiece biznesy w świadomej komunikacji w social mediach. I właśnie dlatego widzę tutaj temat znacznie większy niż medycyna estetyczna.
To temat naszej odpowiedzialności, jako odbiorców.
🙌 W karuzeli znajdziecie moją konkretną opinię, kilka kwestii, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę, oraz perspektywę ekspertki, lekarki medycyny estetycznej.
Przeczytajcie. A jeśli uważacie, że więcej osób powinno się nad tym zatrzymać, puśćcie tę publikację dale