23/06/2026
Twardobycie
To pojęcie pojawiło się ostatnio na moim warsztacie o feedbacku.
Rozmawialiśmy o tym, jak niełatwo jest mówić o potrzebach. I w ogóle rozmawialiśmy o męskim byciu.
Bo przecież wielu mężczyzn słyszało, a niektórzy słyszą jeszcze dziś w domowych zaciszach:
„Chłopaki nie płaczą”.
„Do wojska by poszedł, to by się nauczył”.
„Dostałby pasem i głupoty by mu z głowy wyleciały”. „Ja dostawałem i wyrosłem na porządnego człowieka”.
Może i porządnego.
Ale często poranionego w środku.
Bo autorytetu nie buduje się siłą i strachem.
A Miłość nie łączy się z przemocą.
I ŻADNE dziecko nie zasługuje na przemoc. Żadne.
A potem ci chłopcy dorastają.
Zostają mężczyznami.
Partnerami.
Liderami.
Ojcami.
I czasem nadal niosą w sobie przekonanie, że mają „dać radę”.
Zawsze.
Sami.
Bez łez.
Bez słabości.
Bez proszenia o wsparcie.
A przecież mężczyźni też mają prawo sobie nie radzić. Mają prawo być zmęczeni.
Mają prawo czuć.
Mają prawo prosić o pomoc.
I bardzo szkoda, że niektórzy uwierzyli, że to słabość.
Dziś widzę też wielu mężczyzn, którzy są wspaniałymi ojcami. Obecnymi nie tylko fizycznie, ale też psychologicznie. Takimi, którzy słuchają, pytają, przytulają. Nie boją się czułości. Nie muszą udowadniać siły przemocą. I to jest dla mnie ogromna, kulturowa zmiana. Bezcenne.
Panowie, w Dniu Ojca życzę Wam, żebyście mogli być po prostu sobą. Nie twardzi przeciwko sobie.
A na zdjęciu: ja na barana u mojego taty. To było moje wielkie dziecięce marzenie, żeby tata nosił mnie na barana. Nie dziadek. Nie wujek. Nie mama. Tylko tata. Dobrego Dnia Ojca. 🤍
PS Autorem pojęcia „twardobycie” jest Adam Widawski, a zainspirował do tematu Jakub Żądło PS 2. I tak, noszenie na barana to była wtedy dla mnie kategoria premium ojcostwa. 😉