Gabinet Psychologiczny i Psychoterapii Uzależnień "Poza Schematem"

Gabinet Psychologiczny i Psychoterapii Uzależnień          "Poza Schematem" Psycholog, certyfikowany psychoterapeuta uzależnień, terapia indywidualna, par. Zapraszam do gabinetu w Zgorzelcu Prowadzę także terapię DDD.
(1)

Pracuje z ludźmi, którzy potrzebują wsparcia w różnego rodzaju kryzysach życiowych, emocjonalnych. Jestem z wykształcenia psychologiem o specjalności klinicznej oraz certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień. Na codzień prowadzę terapię z dorosłymi, młodzieżą oraz dziećmi. Na wstępie staram się dobrze zrozumieć mojego pacjenta, jego motywacje i potrzeby. Stosuję podejście integracyjne, c

o oznacza, że łączę ze sobą elementy nurtów terapeutycznych. Dostosowuje metodę terapii do indywidualnych potrzeb każdego, kto otworzy się na pomoc. Pracuje z ludźmi, którzy potrzebują wsparcia w różnego rodzaju kryzysach życiowych, emocjonalnych oraz tymi, którzy mają niskie poczucie własnej wartości, towarzyszy im brak samoakceptacji lub mają poczucie braku sensu życia. Specjalizuje się w psychoterapii uzależnień i współuzależnień. Udzielam pomocy psychologicznej osobom doświadczającym przemocy. W trakcie spotkań omawiane są wewnętrzne przeżycia pacjenta, jego relacje z innymi ludźmi, codzienne funkcjonowanie. Kieruję się przekonaniem, ze jedyna stała w życiu to zmiana, więc wspólnie z pacjentem odkrywamy co jest w jego funkcjonowaniu do zmiany i pracujemy nad efektywnymi sposobami wprowadzenia tych zmian. Najważniejsze jest stworzenie pozytywnej relacji terapeutycznej oraz doświadczanie zaufania do terapeuty. By dobrze pomóc muszą być spełnione następujące warunki: bezwarunkowa akceptacja, autentyczność oraz empatia ze strony terapeuty. Daje to poczucie bezpieczeństwa i jest fundamentem wspólnej podróży do zmiany.

DLACZEGO MÓZG TAK SZYBKO UCZY SIĘ ALKOHOLU, A TAK CHOLERNIE WOLNO UCZY SIĘ ŻYCIA BEZ NIEGO?To jest trochę niesprawiedliw...
31/08/2026

DLACZEGO MÓZG TAK SZYBKO UCZY SIĘ ALKOHOLU, A TAK CHOLERNIE WOLNO UCZY SIĘ ŻYCIA BEZ NIEGO?

To jest trochę niesprawiedliwe. Człowiek przez kilka miesięcy albo lat uczy mózg jednego:
Jest źle? Napij się.
A potem odstawia alkohol i chciałby, żeby po dwóch tygodniach mózg powiedział:
- Oczywiście szefie. Stare dane usunięte. System zresetowany. Od jutra joga, spacery i pełna równowaga emocjonalna.
No niestety. Mózg tak nie działa. Bo mózg nie zakochuje się w alkoholu. Mózg uczy się tego, co alkohol dla niego ZAŁATWIA.
Było napięcie → wypiłem → napięcie spadło.
Był lęk → wypiłem → zrobiło się ciszej.
Był wstyd → wypiłem → przestałem o nim myśleć.
Była samotność → wypiłem → przez chwilę mniej bolała.
Nie mogłem zasnąć → wypiłem → zasnąłem.
Bałem się ludzi → wypiłem → nagle zostałem królem parkietu, filozofem i specjalistą od polityki zagranicznej.
I mózg zapisuje bardzo prostą instrukcję:
PROBLEM → ALKOHOL → ULGA.
Nie analizuje przy tym, jaki rachunek przyjdzie jutro.
Kac?
Kłótnia?
Wstyd?
Urwany film?
Zawalona robota?
Kolejna obietnica, że „od poniedziałku koniec”?
To będzie później.
Mózg dostał informację: ZADZIAŁAŁO.
I, co jeszcze ważniejsze: ZADZIAŁAŁO SZYBKO.
Alkohol jest substancją psychoaktywną i potrafi działać jak wyjątkowo skuteczny nauczyciel. Tyle że uczy fatalnych rzeczy.
Z jednej strony wpływa na układ nagrody. Z drugiej - może chwilowo zmniejszać napięcie, stres, lęk czy emocjonalny ból.
Czyli promocja jak w markecie: DWA W JEDNYM.
„Dam ci trochę przyjemności i jeszcze na chwilę zabiorę to, czego nie chcesz czuć”. I właśnie dlatego dopamina nie powinna być sprowadzana tylko do: „Ale było fajnie”.
Jej rola jest dużo ciekawsza. To między innymi sygnał:
„To było ważne. Zapamiętaj to. Warto do tego wrócić”.
I mózg zapamiętuje. Nie tylko alkohol. Zapamiętuje całą scenografię. Piątek wieczorem. Wypłatę. Kłótnię z partnerką. Stres po pracy. Grilla. Telefon od konkretnego kumpla. Samotny wieczór. Mecz. Sklep mijany codziennie po drodze do domu.
Nawet konkretną muzykę, zapach czy miejsce.
I po jakimś czasie może wydarzyć się coś dziwnego. Jeszcze nic nie wypiłeś, a stary program już się uruchamia. Bo mózg zna tę trasę. Jeździł nią setki razy.
EMOCJA → NAPIĘCIE → ALKOHOL → ULGA.
To już nie jest polna droga. To autostrada. Oświetlona. Oznakowana. I niestety bez bramek.
A teraz zaczyna się najciekawsza część tej historii.
Na początku człowiek często pije: żeby poczuć się lepiej.
Ale wraz z rozwojem uzależnienia coraz częściej zaczyna pić:
żeby przestać czuć się źle. I tutaj alkohol robi swój paskudny numer. Bo to, co początkowo miało uspokajać, z czasem może dokładać własną cegłę do lęku, rozdrażnienia, problemów ze snem, napięcia i emocjonalnego dołka. Ulga robi się krótsza.
Koszty coraz większe. Więc człowiek znowu pije, żeby zmniejszyć dyskomfort, do którego alkohol sam zaczął się dokładać.
Piękny biznes.
Najpierw sprzedaje problem, a potem proponuje chwilową ulgę od problemu, który współtworzy. I teraz pytanie za milion:
SKORO TO WIEM, TO DLACZEGO NIE MOGĘ PO PROSTU PRZESTAĆ?
Bo wiedzieć to jedno. A nauczyć mózg nowej reakcji - to drugie.
Mózg nie ma przycisku:
🗑️ „USUŃ ALKOHOL.EXE”
Stare skojarzenia nie znikają tylko dlatego, że powiedziałeś:
„Od dzisiaj nie piję”.
Dlatego początki bywają takie trudne. Trzeba zacząć budować nowe drogi.
Lęk → zamiast alkoholu rozmowa, kontakt, pomoc.
Napięcie → ruch, odpoczynek, wyciszenie, konkretne narzędzie.
Samotność → drugi człowiek zamiast butelki.
Głód alkoholowy → plan działania zamiast negocjacji z własną głową.
Trudna emocja → przeżycie jej zamiast natychmiastowego znieczulenia.
I tutaj pojawia się problem. Te nowe rozwiązania na początku są...
beznadziejnie wolne.
Rozmowa nie znieczula w trzy minuty. Zaufanie nie odbudowuje się do niedzieli. Relacji nie naprawisz jednym „przepraszam”.
A spacer, choćbyś zrobił trzy kółka wokół osiedla, raczej nie rozwiąże wszystkich problemów życia przed kolacją.
Alkohol dawał szybką zmianę stanu. Trzeźwienie wymaga czegoś zupełnie innego: uczenia się życia bez natychmiastowego znieczulenia. I właśnie wtedy zaczyna dziać się coś ważnego.
Przeżywasz pierwszy trudny wieczór bez alkoholu. Potem następny.
Pokłóciłeś się - i nie wypiłeś.
Bałeś się - i nie wypiłeś.
Byłeś samotny - zadzwoniłeś do człowieka.
Przyszedł głód - uruchomiłeś plan.
Miałeś dzień do dupy - poszedłeś spać trzeźwy.
I za każdym razem mózg dostaje nową informację: „Cholera... czyli można inaczej”. Można czuć i nie pić. Można się bać i nie uciekać. Można mieć fatalny dzień i go przeżyć. Można mieć głód i nie wykonać jego polecenia. Można żyć bez ciągłego wciskania chemicznego przycisku: „NIE CHCĘ TEGO CZUĆ”.
I właśnie tutaj przydaje się słowo, które brzmi trochę jak z wykładu, ale warto je znać: NEUROPLASTYCZNOŚĆ.
Czyli zdolność mózgu do zmiany, uczenia się i reorganizacji.
Ta sama właściwość mózgu, która pomagała utrwalić picie, jest również częścią procesu zdrowienia.

Dlaczego w chwili kryzysu używki są tak kuszące?W kryzysie człowiek nie zawsze szuka tego, co jest dla niego najlepsze. ...
29/08/2026

Dlaczego w chwili kryzysu używki są tak kuszące?

W kryzysie człowiek nie zawsze szuka tego, co jest dla niego najlepsze. Często szuka tego, co najszybciej przyniesie ulgę.

To zasadnicza różnica.

Kiedy wszystko zaczyna się rozpadać — relacja, poczucie bezpieczeństwa, praca, zdrowie psychiczne, obraz samego siebie — perspektywa potrafi gwałtownie się zawęzić. Przestajemy patrzeć na własne życie jak na długą historię, w której dzisiejsza decyzja będzie miała konsekwencje za tydzień, miesiąc czy rok. Zaczynamy patrzeć przede wszystkim na najbliższe minuty.

Jak sprawić, żeby przestało boleć? Jak przestać o tym myśleć? Jak się uspokoić? Jak zasnąć? Jak wyłączyć napięcie?

I właśnie dlatego używki potrafią stać się w kryzysie wyjątkowo kuszące.

Nie dlatego, że nagle zaczynamy uważać je za dobre rozwiązanie. W wielu przypadkach doskonale wiemy, że nim nie są. Ich atrakcyjność bierze się z czegoś innego: obiecują natychmiastową zmianę stanu, a człowiek znajdujący się w silnym napięciu bardzo łatwo zaczyna przedkładać natychmiastową ulgę nad odległe konsekwencje.

Kiedy przyszłość znika z pola widzenia

Jednym z charakterystycznych elementów kryzysu jest tunelowe myślenie.

To sytuacja, w której uwaga zostaje skupiona na jednym problemie, jednym uczuciu albo jednej potrzebie. Wszystko inne schodzi na dalszy plan. Nie widzimy już całego krajobrazu, tylko jego najbardziej bolesny fragment.

Jeżeli człowiek jest przerażony, chce przestać się bać.

Jeżeli jest wściekły, chce przestać czuć wściekłość.

Jeżeli cierpi po rozstaniu, chce przestać cierpieć.

Jeżeli odczuwa pustkę, chce ją czymś wypełnić.

W takim stanie pytanie: „Co będzie potem?” może zostać zastąpione pytaniem: „Co zadziała teraz?”

To bardzo istotna zmiana.

Używka może wówczas zacząć wyglądać nie jak problem, ale jak rozwiązanie. Nie dlatego, że rzeczywiście nim jest, lecz dlatego, że odpowiada dokładnie na potrzebę chwili.

Chcemy ulgi, a niekoniecznie rozwiązania

W kryzysie łatwo pomylić dwie rzeczy: zmniejszenie cierpienia i rozwiązanie jego przyczyny.

Używka może zmienić samopoczucie. Może na jakiś czas odsunąć napięcie, złość, lęk, smutek czy poczucie pustki. I właśnie dlatego może być odbierana jako lekarstwo.

Ale zmiana stanu emocjonalnego nie oznacza rozwiązania problemu.

Jeżeli źródłem kryzysu jest konflikt, używka nie rozwiązuje konfliktu. Jeżeli jest nim samotność, nie tworzy bliskości. Jeżeli jest nim utrata, nie cofa straty. Jeżeli jest nim przeciążenie, nie usuwa przyczyn przeciążenia.

Może natomiast sprawić, że przez pewien czas problem będzie mniej odczuwalny.

A kiedy człowiek bardzo cierpi, sama możliwość chwilowego nieodczuwania może mieć ogromną siłę.

To właśnie jest pułapka.

Pożądanie potrafi wyprzedzić przewidywanie

W silnym napięciu emocjonalnym bardzo wyraźnie możemy wiedzieć, czego chcemy, jednocześnie znacznie gorzej oceniając, dokąd to nas zaprowadzi.

To pewien paradoks.

Pragnienie jest konkretne i obecne: „chcę się napić”, „chcę coś wziąć”, „chcę się odciąć”, „chcę przestać czuć”.

Konsekwencje są natomiast odległe i abstrakcyjne: pogorszenie sytuacji, kolejny konflikt, wstyd, problemy ze zdrowiem, utrata kontroli, uzależnienie, komplikacje w relacjach.

Mówiąc inaczej: teraźniejszość jest emocjonalnie głośna, a przyszłość cicha.

W kryzysie ta różnica może stać się jeszcze większa.

Dlatego człowiek nie musi być nieświadomy ryzyka, żeby podjąć ryzykowną decyzję. Może wiedzieć, że coś jest złym pomysłem, a mimo to bardzo silnie odczuwać potrzebę zrobienia właśnie tego.

Wiedza nie zawsze wystarcza, kiedy emocje domagają się natychmiastowego zakończenia napięcia.

Stary mechanizm: uciec, walczyć, przetrwać

Jest w tym również coś bardzo pierwotnego.

Człowiek w stanie zagrożenia nie jest zaprogramowany przede wszystkim do spokojnego analizowania wszystkich możliwych scenariuszy. Organizm chce przetrwać.

Uciekaj.

Walcz.

Zatrzymaj zagrożenie.

Znajdź ulgę.

Zakończ napięcie.

Współczesny kryzys psychologiczny nie musi oczywiście oznaczać fizycznego zagrożenia. Możemy być bezpieczni, siedząc we własnym mieszkaniu, a jednocześnie nasz organizm może reagować tak, jakby właśnie trwała sytuacja alarmowa.

I wtedy pojawia się potrzeba szybkiego rozwiązania.

Używka może zostać potraktowana jak przycisk awaryjny: coś, co ma natychmiast zmienić sytuację wewnętrzną.

Nie musimy już rozwiązać całego życia.

Nie musimy rozumieć tego, co się wydarzyło.

Nie musimy wiedzieć, co zrobimy jutro.

Musimy tylko sprawić, żeby teraz było inaczej.

Najbardziej niebezpieczne jest to, że to działa — przynajmniej przez chwilę

Gdyby używka nie przynosiła żadnej odczuwalnej ulgi, jej atrakcyjność byłaby znacznie mniejsza.

Problem polega właśnie na tym, że człowiek może rzeczywiście poczuć zmianę.

Napięcie może się zmniejszyć. Myśli mogą na chwilę stracić intensywność. Emocje mogą zostać przytłumione. Człowiek może poczuć dystans od tego, co jeszcze przed chwilą wydawało się nie do zniesienia.

I mózg dostaje bardzo prostą informację:

„To zadziałało.”

Nie musi jednak oznaczać to:

„To było dobre rozwiązanie.”

To tylko informacja, że pewne działanie zmieniło stan, którego chcieliśmy się pozbyć.

Jeżeli ten mechanizm zaczyna się powtarzać, łatwo powstaje niebezpieczne skojarzenie: kryzys → napięcie → używka → ulga.

Z czasem sama obecność napięcia może uruchamiać potrzebę sięgnięcia po szybki sposób jego redukcji.

I wtedy używka przestaje być tylko czymś, po co sięgamy w wyjątkowej sytuacji. Może zacząć stawać się strategią radzenia sobie.

Ucieczka nie kończy kryzysu

Największy problem polega jednak na tym, że przed własnym cierpieniem można próbować uciekać, ale nie można w ten sposób uciec od jego przyczyn.

Problem pozostaje.

A czasami pojawiają się następne.

To, co miało być jednym wieczorem zapomnienia, może zakończyć się kolejnym konfliktem. To, co miało być sposobem na sen, może pogorszyć funkcjonowanie następnego dnia. To, co miało pomóc przetrwać trudny moment, może dołożyć poczucie winy, wstydu albo bezradności.

Wtedy człowiek znajduje się w paradoksalnym położeniu.

Sięgnął po używkę, żeby poradzić sobie z kryzysem, a kryzys stał się przez to jeszcze trudniejszy.

I ponownie pojawia się potrzeba ulgi.

W ten sposób może powstać błędne koło.

Kryzys odbiera perspektywę, której najbardziej potrzebujemy

Być może właśnie to jest najważniejsze w zrozumieniu atrakcyjności używek w trudnych momentach.

Nie chodzi tylko o to, że człowiek chce przyjemności.

Czasami chce po prostu przestać cierpieć.

A kiedy cierpienie jest wystarczająco silne, rozwiązanie, które daje ulgę za pięć minut, może wydawać się znacznie bardziej realne niż rozwiązanie, które pomoże za pięć miesięcy.

Dlatego w kryzysie tak ważne jest odzyskiwanie perspektywy.

Nie chodzi o to, żeby w najgorszym momencie życia przeprowadzać perfekcyjną analizę wszystkich konsekwencji. Chodzi o coś prostszego: nie pozwolić, żeby chwila całkowicie przejęła władzę nad przyszłością.

Czasami najważniejszym krokiem nie jest znalezienie rozwiązania.

Jest nim odłożenie decyzji.

Przeczekanie pierwszej fali.

Wyjście z tunelu.

Porozmawianie z kimś.

Zrobienie czegokolwiek, co pozwoli odzyskać choć odrobinę dystansu między tym, co czujemy teraz, a tym, co zrobimy pod wpływem tego uczucia.

Bo kryzys mówi:

„Musisz coś zrobić natychmiast.”

Dojrzała odpowiedź czasami brzmi:

„Nie muszę rozwiązać tego teraz. Najpierw muszę przetrwać ten moment bez podejmowania decyzji, której jutro będę żałować.”

I być może właśnie na tym polega odzyskanie kontroli.

Nie na tym, że natychmiast przestajemy cierpieć.

Ale na tym, że nie pozwalamy własnemu cierpieniu decydować za nas.

1. Zachowaj spokój, kiedy ktoś próbuje cię sprowokować. Nic nie rozbraja manipulatora szybciej niż twoje opanowanie. Zło...
27/08/2026

1. Zachowaj spokój, kiedy ktoś próbuje cię sprowokować. Nic nie rozbraja manipulatora szybciej niż twoje opanowanie. Złość go karmi, a cisza — głodzi.

2. Nigdy nie tłumacz się zbyt długo. Nadmiar wyjaśnień brzmi jak przyznanie się do winy. Powiedz prawdę raz — i na tym zakończ.

3. Naucz się mówić „nie” bez tłumaczenia powodów. Nie masz obowiązku nikomu szczegółowo wyjaśniać swoich granic.

4. Nie reaguj od razu. Zaledwie pięć sekund przerwy przed odpowiedzią potrafi rozbić emocjonalną pułapkę.

5. Zadawaj pytania zamiast się bronić. Manipulatorzy nie lubią pytań, ponieważ dzięki nim odzyskujesz kontrolę nad rozmową.

6. Patrz na czyny, nie na obietnice. Słowa nic nie kosztują. Dopiero powtarzające się zachowania pokazują prawdę.

7. Naucz się neutralnej mowy ciała. Nie wierć się i nie reaguj zbyt gwałtownie. Spokojna postawa pokazuje otoczeniu, że panujesz nad sytuacją, nawet kiedy milczysz.

8. Nie wdawaj się w spory z ludźmi, którzy stale stawiają się w roli ofiary. Często nie chodzi im o prawdę, lecz o współczucie i wpływ na ciebie. Po prostu odejdź.

9. Powtarzaj ich własne słowa dokładnie tak, jak zostały wypowiedziane. To zmusza rozmówcę do wzięcia odpowiedzialności za to, co powiedział. Wie wtedy, że dobrze go usłyszałeś i trudniej będzie mu później „odwrócić” znaczenie swoich słów.

10. Zwracaj uwagę nie tylko na słowa, ale także na zmianę tonu głosu. To, co ludzie próbują ukryć, często zdradza sposób, w jaki mówią.

11. Jeśli ktoś kłamie, czasem wystarczy milczeć i patrzeć mu prosto w oczy. Cisza może wywołać napięcie, a osoba próbująca coś ukryć zaczyna mówić więcej, niż zamierzała, byle tylko wypełnić niezręczną pauzę.

12. Jeśli ktoś próbuje wzbudzić w tobie poczucie winy, zapytaj: „Czego dokładnie ode mnie oczekujesz?”. To zmusza go do jasnego nazwania swoich oczekiwań zamiast wywierania presji za pomocą niedomówień.

13. Wobec manipulatorów stosuj przemyślane komplementy. Krótkie „świetnie ci to wychodzi” może połechtać ich ego i rozładować napięcie, nie oddając im przy tym rzeczywistej kontroli nad tobą.

14. Nie dziel się zbyt szybko najbardziej osobistymi sprawami. Manipulatorzy mogą analizować twoje uczucia, żeby dowiedzieć się, jak na ciebie wpływać. Nie odkrywaj od razu wszystkich kart.

15. Uważaj na nagły przypływ dobroci tuż po konflikcie. Czasem może to być emocjonalna przynęta, a nie szczera troska.

16. Nie musisz bez końca bronić swoich granic — po prostu konsekwentnie ich przestrzegaj. Ciągłe tłumaczenie się może prowadzić do kolejnych sporów. Spokojna konsekwencja pokazuje innym, że twoje granice są realne.

17. Zachowuj spokojną energię. Jeśli ktoś podnosi głos, ty mów ciszej. Często powoduje to, że druga osoba mimowolnie zaczyna dostosowywać się do twojego tonu.

18. Czasem zamień „przepraszam” na „dziękuję”. Zamiast automatycznie brać na siebie winę, okaż wdzięczność. „Dziękuję za cierpliwość” brzmi pewniej niż ciągłe „przepraszam za spóźnienie”.

19. Nie walcz za wszelką cenę o czyjąś aprobatę. Kto stale potrzebuje potwierdzania własnej wartości przez innych, łatwiej oddaje im wpływ na siebie.

20. Traktuj ciszę jako narzędzie spokoju. Nie musisz odpowiadać natychmiast ani na wszystko. Dzięki temu stajesz się mniej podatny na presję i bardziej nieprzewidywalny dla osoby próbującej tobą sterować.

21. Obserwuj, jak ludzie zachowują się, kiedy słyszą od ciebie „nie”. To często mówi o nich więcej niż ich deklaracje.

22. Ćwicz nazywanie emocji. Zamiast od razu reagować, pomyśl: „Teraz czuję złość”. Samo nazwanie emocji pomaga odzyskać nad nią kontrolę.

23. Nie musisz opowiadać wszystkim o swoich planach, zanim zaczną przynosić efekty. Trudniej przeszkodzić w czymś, o czym inni nawet nie wiedzą.

24. Nie pozwól, by pochwały cię zaślepiły. Pochlebstwo bywa narzędziem wpływu ukrytym pod pozorem sympatii.

25. Nie bądź całkowicie przewidywalny w swoich reakcjach. Manipulacja często opiera się na założeniu, że zawsze zareagujesz tak samo. Zmieniaj swój schemat i nie pozwalaj innym pisać scenariusza za ciebie.

26. Zachowaj ostrożność, gdy ktoś bardzo szybko zaczyna opowiadać ci niezwykle osobiste rzeczy. Czasem może to być sposób na skłonienie cię do równie szybkiego otwarcia się i zdobycia informacji, które później mogą zostać wykorzystane jako forma nacisku.

27. Nie próbuj przekrzyczeć osoby działającej pod wpływem silnych emocji. Zachowaj spokój i trzymaj się faktów. Emocje szybciej opadają, kiedy nie spotykają się z kolejną falą emocji.

28. Kiedy ktoś niesprawiedliwie cię oskarża, zapytaj: „Co sprawia, że tak uważasz?”. W ten sposób prosisz rozmówcę o konkretne argumenty zamiast samemu od razu się tłumaczyć.

29. Naucz się wycofać z rozmowy w samym środku konfliktu, jeśli dalsza dyskusja do niczego nie prowadzi. Czasem cisza mówi więcej niż najgłośniejszy krzyk.

30. Używaj imienia rozmówcy, kiedy spokojnie wyrażasz sprzeciw. Może to sprowadzić rozmowę na bardziej osobisty i rzeczowy poziom oraz obniżyć napięcie.

31. Nie usprawiedliwiaj swojego sukcesu przed ludźmi, którzy czują się przez niego zagrożeni. Im bardziej próbujesz tłumaczyć swój rozwój, tym więcej przestrzeni dajesz im do jego podważania.

32. Zwracaj uwagę na to, jak ludzie reagują na twoje sukcesy. Szczera radość często zdradza prawdziwych sprzymierzeńców, a wyraźny dyskomfort może wskazywać na zazdrość.

33. Ufaj przede wszystkim powtarzalnym działaniom, a nie chwilowym emocjom czy deklaracjom. To, co ktoś robi regularnie, zwykle mówi o jego nastawieniu więcej niż same słowa.

34. Naucz się dobrze czuć we własnym towarzystwie. Kiedy przestaniesz uzależniać swoje samopoczucie od ciągłej obecności innych ludzi, trudniej będzie komukolwiek manipulować twoim lękiem przed samotnością.

Nasza podróż na tym świecie jest krótka...Stara kobieta wsiadła do autobusu i zajęła swoje miejsce. Na następnym przys...
26/08/2026

Nasza podróż na tym świecie jest krótka...

Stara kobieta wsiadła do autobusu i zajęła swoje miejsce.

Na następnym przystanku do środka wsiadła silna, zrzędliwa młoda kobieta i nagle usiadła obok starej kobiety, bijąc ją licznymi torbami.

Widząc, że stara kobieta milczy, młoda kobieta zapytała ją, dlaczego nie narzekała, uderzając ją swoimi torbami?

Stara kobieta odpowiedziała z uśmiechem:

- "Nie trzeba być niegrzecznym ani kłócić się o coś tak nieistotnego, skoro moja podróż z Tobą jest tak krótka, bo wysiądę na następnym przystanku ..."

Ta odpowiedź zasługuje na napisanie złotymi literami:

„Nie trzeba się kłócić o coś tak nieistotnego, bo nasza wspólna podróż jest bardzo krótka…”

Każdy z nas musi zrozumieć, że nasz czas na tym świecie jest tak krótki, że zaciemnianie go walkami, bezsensownymi argumentami, zazdrością, nie wybaczaniem innym, niezadowoleniem i postawą ciągłego dociekania jest śmieszną stratą czasu i energii.

Czy ktoś złamał ci serce? Uspokój się. Podróż jest bardzo krótka.

Czy ktoś Cię zdradził, zastraszył, oszukał lub upokorzył?

Uspokój się.

Przebaczaj.

Podróż jest bardzo krótka.

Ktoś cię obraził bez powodu?

Uspokój się.

Zignoruj.

Podróż jest bardzo krótka.

Czy ktoś napisał komentarz na czacie, który Ci się nie podoba?

Uspokój się.

Zignoruj ​​to.

Wybacz mu.

Podróż jest bardzo krótka.

Niezależnie od kłopotów, które ktoś nam przysparza, pamiętajmy, że nasza wspólna podróż jest bardzo krótka.

Nikt nie zna czasu trwania tej podróży.

Nikt nie wie, kiedy nadejdzie jej końcowy przystanek.

Nasza wspólna podróż jest bardzo krótka.

Docenimy przyjaciół i rodzinę.

Miejmy szacunek, uprzejmość i wybaczajmy sobie nawzajem. Żyjmy pełni wdzięczności i radości.

W końcu nasza wspólna podróż jest bardzo krótka!

Życzę przyjemnej podróży po tym świecie, spełnienia marzeń, pomnażania sukcesów i pełnej radości z tego, z kim jesteś i chcesz podróżować. A kiedy spotkamy się na stacji, z przyjemnością cię pozdrawiam i przytulę.

25/08/2026
25/08/2026

A co by było, gdybyśmy zaczęli od dawania?Struktura serii:ODCIN...

Liczba kobiet, które coraz częściej rezygnują z budowania relacji z mężczyznami za wszelką cenę, może naprawdę zaskakiwa...
22/08/2026

Liczba kobiet, które coraz częściej rezygnują z budowania relacji z mężczyznami za wszelką cenę, może naprawdę zaskakiwać. I nie wygląda to już na chwilową modę. To raczej cicha, zbiorowa zmiana, która zachodzi emocjonalnie, psychicznie i w sposobie patrzenia na własne życie.

Nie dlatego, że kobiety stały się zimne, zgorzkniałe czy niezdolne do miłości.

Po prostu wiele z nich jest zmęczonych.

Zmęczonych ciągłymi rozczarowaniami. Dawaniem uczuć, których nikt nie odwzajemnia. Byciem jednocześnie partnerką, pocieszycielką, terapeutką, mediatorką, opiekunką i osobą, która przez cały czas próbuje utrzymać relację przy życiu.

A w zamian otrzymują absolutne minimum.

W pewnym momencie niektóre z nich po prostu tracą ochotę, by dalej próbować.

I nie zawsze chodzi o zdrady czy oczywiste kłamstwa.

Czasem bardziej wyczerpują drobniejsze rzeczy, które powtarzają się miesiącami lub latami: emocjonalna niedostępność, manipulowanie uczuciami, odrobina uwagi dawana tylko wtedy, gdy druga osoba zaczyna się oddalać.

To także sytuacje, w których mężczyzna na początku potrafi być niezwykle zaangażowany — pisze, dzwoni, zabiega, planuje spotkania — a kiedy już ma pewność, że kobieta jest blisko, cały ten wysiłek stopniowo znika.

Jakby staranie się było potrzebne wyłącznie do zdobycia kogoś, a nie do budowania wspólnego życia.

Kobiety są zmęczone tłumaczeniem dorosłym ludziom, czym jest zwyczajny szacunek.

Zmęczone proszeniem o zainteresowanie.

Zmęczone przypominaniem, że uczucia również wymagają troski.

Zmęczone obniżaniem własnych oczekiwań tylko po to, żeby nie zostać same.

Dlatego część z nich zaczyna robić krok w tył od takich relacji.

A jednocześnie krok w stronę samych siebie.

Coraz więcej kobiet inwestuje w własny rozwój, zdrowie, przyjaźnie, podróże i spokój psychiczny. Uczą się spędzać czas samotnie bez poczucia, że czegoś im brakuje. Budują życie, które ma wartość także wtedy, gdy nie ma w nim partnera.

Przestają czekać, aż ktoś je wybierze.

Bo same już wybrały siebie.

Nie oznacza to, że przestały wierzyć w miłość.

Wręcz przeciwnie.

Po prostu coraz mniej kobiet chce zadowalać się czymś, co z zewnątrz przypomina związek, ale w środku pozostawia pustkę.

Nie chcą relacji, w której jest więcej niepokoju niż bezpieczeństwa.

Więcej domysłów niż rozmowy.

Więcej łez niż spokoju.

Więcej walki o uwagę niż zwyczajnej wzajemności.

Dlatego jeśli w ich życiu pojawi się ktoś, kto wnosi spokój zamiast chaosu, bezpieczeństwo zamiast napięcia i konsekwencję zamiast ciągłych znaków zapytania — być może otworzą się na miłość ponownie.

A jeśli nie?

Potrafią żyć same.

I coraz częściej wiedzą, że samotność bywa znacznie mniej bolesna niż bycie z kimś, przy kim człowiek i tak czuje się samotny.

To nie jest porażka.

To nie jest rezygnacja z miłości.

To moment, w którym kobieta zaczyna rozumieć, że szacunek do samej siebie również jest formą miłości — i że nie każda relacja jest warta ceny, jaką trzeba za nią płacić własnym spokojem.

19/08/2026

W prostych słowach jak wyjść z uzależnienia. Bez lukru.

Adres

Staszica 5
Zgorzelec
59-900

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychologiczny i Psychoterapii Uzależnień "Poza Schematem" umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij