18/07/2026
Znasz to uczucie, gdy całkowicie zatapiasz się w tym, co robisz? Kiedy czas i przestrzeń przestają istnieć, a Ty nagle budzisz się z tego pięknego snu na jawie z gotowym, skończonym zadaniem?
Ja miewam takie momenty bardzo często, gdy piszę. A ostatnio piszę całkiem sporo – i obiecuję, że przyjdzie czas, kiedy się tym z Wami podzielę.
To właśnie wtedy przychodzi ten magiczny Flow, czysty przepływ.
Niedawno moja serdeczna koleżanka po wielu latach wróciła do swojej pasji. I poczuła dokładnie to samo – ten niezwykły stan uniesienia, w którym znika cały świat, a zostaje tylko to, w czym akurat się zanurza.
Dostałam od niej pozwolenie na udostępnienie jej zapisków. Jestem pierwszą osobą, której odważyła się pokazać swoje skarby tutaj, na Facebooku. Jeśli chcesz, możesz być kolejną.Warto obserwować Patrycję i zaprosić ją do swojej przestrzeni, bo to, co tworzy, płynie prosto z samego serca. ✨
Patrząc na portret Zofii Czartoryskiej, córki Izabeli, pomyślałam o kobiecie, która ją wychowała.
Dziś pamiętamy Izabelę Czartoryską jako twórczynię pierwszego polskiego muzeum i kobietę, która ocaliła wiele narodowych pamiątek.
Ale zanim stała się symbolem pamięci, była po prostu kobietą.
Została wydana za mąż bardzo młodo. Jej małżeństwo było bardziej sprawą rodu i polityki niż romantyczną historią. Przez lata wzbudzała zachwyt, ale i emocje. O jej życiu uczuciowym mówiono w salonach równie chętnie, jak o jej działalności.
Dlaczego cała Warszawa o niej mówiła?
Nie była cichą żoną stojącą w cieniu męża. Miała własne poglądy, własne zainteresowania i własne kontakty. W czasach, gdy od kobiet oczekiwano przede wszystkim posłuszeństwa i wdzięku, kobieta mająca własne zdanie budziła zarówno podziw, jak i krytykę.
Była także matką. Doświadczała radości i trosk, które od wieków są bliskie kobietom. Przeżyła również śmierć ukochanej córki Teresy. Choć ból matki po stracie dziecka nie zna czasu, epoki ani wieku, trudno wyobrazić sobie ciężar takiej straty.
A jednak się nie poddała.
Przeżyła osobiste tragedie. Patrzyła, jak Polska znika z mapy Europy. Widziała upadek świata, który znała.
I może właśnie wtedy narodziła się w niej siła, dzięki której postanowiła ocalić to, czego nie mogli już obronić żołnierze i politycy – pamięć.
Nie była idealna. Nie była pomnikiem.
Była kobietą z marzeniami, słabościami, miłościami, stratami i odwagą, by zostawić po sobie coś większego niż własną historię.
Jaką cenę płaciła kobieta, która nie chciała być tylko ozdobą salonu?
A jaką cenę płacą kobiety dziś, gdy walczą o swoje miejsce, wychowują dzieci, opiekują się bliskimi, pracują i próbują ocalić własne marzenia?