31/10/2026
Taka refleksja bardzo luźno związana z poprzednim postem😉
Żyjemy w kulturze terapeutycznej, mocno zajęci sobą i swoim rozwojem, mamy się kochać, albo przynajmniej lubić 😉 Ogarniać emocje i cały świat wkoło, nie stresować się, nie wybuchać gniewem, nie smucić zbyt długo. A jeśli nie spełniamy tych warunków to co? Terapia!! Bo coś z Tobą nie tak 😢
Nie chcę przez to powiedzieć, że terapia nie jest potrzebna, ale bardzo często jedynym powodem dla którego warto, to zwykłe uznanie tego jacy/jakie jesteśmy. Ludzcy/ ludzkie po prostu 😍
Mamy mnóstwo zalet i wad, czasami nie ogarniamy, wściekamy się i stresujemy, boimy się i wariujemy z przerażenia, martwimy się i panikujemy. I jedyne czego potrzebujemy to pogodzenie się z tym faktem, a nie dowalanie sobie!!! Tak, to jest chyba najważniejszy cel terapeutyczny. Zacząć traktować siebie z życzliwością i wyrozumiałością, tak jak bardzo często traktujemy innych ludzi ❤ale nie siebie 😢
Nie patologizujmy emocji, żałoba nie jest czymś do terapii, jeśli cierpisz z powodu złamanego serca to nie znaczy że z Tobą coś nie tak.
Przy okazji polecam świetną książkę Kamy Wojtkiewicz, Sobą zajęci😍